Strona główna » Archos Hello 5 – twój domowy asystent głosowy. Dlaczego warto go kupić?
archos hello 5

Archos Hello 5 – twój domowy asystent głosowy. Dlaczego warto go kupić?

W ciekawych czasach żyjemy, kiedy to, co oglądaliśmy w dzieciństwie w Jetsonach - dziś możemy mieć u siebie w domu.

Jeszcze kilka lat temu nie spodziewałbym się, że technologia tak bardzo pójdzie do przodu, że będę gadał nie tylko do małżonki i dziecka, ale także… do głośnika stojącego w domu. Coś, co oglądaliśmy do tej pory na ekranach telewizorów oraz kin, dziś coraz częściej staje się powszechnymi czynnościami w życiu codziennym.

Po co masz coś robić, skoro masz asystenta?

Wraz z premierą Asystenta Google, na rynku zaczęły pojawiać się urządzenia, których zakup w końcu ma sens. Cóż nam bowiem po inteligentnej pralce, lodówce czy głośniku, skoro z bogactwa ich funkcji do tej pory nie mogliśmy korzystać? Mówi się, że Internet rzeczy to kolejna wielka rzecz po smartfonach. O czym więc mowa? O spełniającej się wizji inteligentnego domu, w którym każde urządzenie elektryczne możesz obsługiwać za pomocą głosu lub komend. Z dowolnego miejsca na świecie.

Wyobraź sobie zatem sytuację rodem z filmu Kevin sam w domu. Zaspałeś, więc złapaliście walizki i pobiegliście na lotnisko. W samolocie okazuje się, że zapomniałeś wyłączyć żelazka, w salonie gra telewizor a dziecko zapomniało zgasić światła. Zatem mając w domu urządzenia wpięte do sieci zgodnie z filozofią Internetu Rzeczy, wyciągasz telefon komórkowy i… za jego pomocą wyłączasz telewizor w salonie, gasisz światło w pokoju córki i żelazko w sypialni. Na wszelki wypadek łączysz się z kamerą internetową w domu, sprawdzasz, czy nic się od niego nie zapaliło, a przy okazji temperaturę w termostacie zmniejszasz na 16 stopni. Po co grzać i płacić rachunki, skoro cię nie ma.

archos hello 5

Piękna wizja, która już stała się faktem

W sklepach znajdują się dziesiątki produktów, które możesz zamontować u siebie w domu – kontakty, pstryczki do świateł, dekodery telewizyjne, a nawet lodówki. Całość wymaga jednak „centralki” więc jakiegoś urządzenia, które będzie sterować całością w domu. Tutaj naprzeciw naszym potrzebom wychodzi Archos Hello 5, czyli inteligentny asystent.

To nic innego jak głośnik z wbudowanym ekranem i zainstalowanym Androidem na pokładzie. Całość przypomina trochę głośnik z wbudowanym telefonem. Urządzenie wykonane zostało z przyjemnego w dotyku tworzywa, o biało-szarym kolorze. W górnej części znajduje się drewniana pokrywa, która ma zasadniczo dwie funkcje. Pierwsza to bezprzewodowa ładowarka do telefonu. Zatem przebywając w pomieszczeniu, w którym znajduje się Archos, spokojnie możesz korzystać z niego jako dodatkowej ładowarki. Fajna sprawa!

Druga funkcja to przyciski główne. Są to: przycisk power, potencjometr od ściszania lub pogłaśniania oraz dwie fajne rzeczy, czyli wyłączanie mikrofonu oraz zasłanianie kamerki. Czemu fajne? Bo miło pomyśleć, że producent dba o naszą prywatność i pozwala na odcięcie asystenta od dwóch ważnych czujników. Designersko całość prezentuje się naprawdę fajnie. Dzięki uniwersalnej formie jestem pewien, że będzie pasować zarówno do nowoczesnego wnętrza, jak i klasycznego.

archos hello 5 archos hello 5

Archos Hello 5 – oprogramowanie i technikalia

W środku znajdziemy czystego Androida 8.1. Czystego, czyli bez żadnej nakładki producenta. To ten sam system operacyjny, który znajdziesz w telefonach Nokii, Motoroli czy Pixelach. Producent dorzucił od siebie tylko kilka aplikacji, które pomagają w zarządzaniu inteligentnym domem jak zarządzanie monitoringiem, Archos Connect, czy budzik.

Sprzętowo jest ciut gorzej. Procesor to czterordzeniowy MediaTek, który wspomagany jest zaledwie 2GB Ram. To trochę mało, przez co Hello nie pracuje tak płynnie, jak mógłby. Zdarza się, że przy bardziej złożonych czynnościach potrafi się na chwilę zaciąć. Przy większej ilości włączonych programów spowolnienie robi się znacznie większe i potrzeba dłużej chwili, by zareagowało na klawisze nawigacyjne.

Sam ekran jest natomiast dobrej jakości i sprawdza się w każdym scenariuszu – bez problemu skorzystasz z niego podczas gotowania, jak i w przedpokoju, gdy na szybko musisz coś sprawdzić. Rozdzielczość może wydawać się mała, bo tylko 1280×720 pikseli z drugiej jednak strony jest ona wystarczająca. Przecież na głośnik patrzymy ze znacznie większej odległości niż smartfon, a z niej obraz jest naprawdę wyraźny. Z drobniejszych błędów należy zaznaczyć, że czasem elementy interfejsu nie skalują się prawidłowo. Wówczas Hello 5 trzeba przekręcić na bok co nie jest ani naturalne, ani oczekiwane w takim urządzeniu. Szkoda, że tego elementu nie dopracowano.

archos hello 5

archos hello 5

A jeśli nie chcę korzystać z Asystenta?

Nic nie stoi na przeszkodzie. Wówczas możesz wyłączyć mikrofon, zasłonić kamerkę i korzystać z niego jak z radioodbiornika. Fakt, że całość napędza Android – ma wiele zalet. Zainstalować możesz Tidala, Spotify, by posłuchać muzyki lub oglądać filmy na YouTube, lub Netflixie. Nic nie stoi na przeszkodzie, byś odsłuchiwał swoją playlistę bezpośrednio karty pamięci MicroSD. A dzięki wbudowanej baterii możesz go zabrać w zasadzie wszędzie. Warto mieć na uwadze, że bateria wystarcza na jeden dzień pracy i jego domyślnym zasilaniem pozostaje zasilacz.

Dla kogo?

Po blisko dwóch tygodniach używania Archos Hello 5 stwierdzam, że najlepiej sprawdza się on w kuchni. Po założeniu osobnego konta Google każdy z nas może tam zarządzać kalendarzem, listą zakupów, prostymi powiadomieniami dla reszty domowników. A w sytuacjach, gdy nie korzystamy z całej gamy funkcjonalności, to dzięki naprawdę fajnym, wbudowanym głośnikom mamy ładny, stylowy odtwarzacz muzyki. Archos Hello 5 to ciekawy asystent, który mimo wad sprawdzi się w zasadzie w każdym domu!

Filip Turczyński

Fan technologii mobilnych oraz wyznawca chmury obliczeniowej. W wolnym czasie nie pogardzi dobrą grą. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Lubi pyzy i kotlety mielone.

Zagłosuj na nas! :)

Więcej technologii i gadżetów?

Więcej podróży i lifestyle?