Strona główna » Piwniczka Kolekcjonera: Destiny 2: Witch Queen Edycja Kolekcjonerska

Piwniczka Kolekcjonera: Destiny 2: Witch Queen Edycja Kolekcjonerska

Wraz z kolejnym dodatkiem Bungie wypuściło też kolejną kolekcjonerkę. Pora zajrzeć do pudełka!

Historia Bungie jak i samej Destiny zasługuje kiedyś na niezły serial dokumentalny. Pierwotnie amerykański producent gier wsławił się wśród graczy takimi tytułami jak Marathon, Oni czy Myth, by następnie zostać przejętym przez firmę Microsoft. Zadanie postawione nie było łatwe, bowiem musieli stworzyć tytuł startowy dla zupełnie nowej konsoli na rynku: Xboxa. Tak też powstało Halo. Gra, która dosłownie zredefiniowała gatunek strzelanek na konsolach.

Potem poszło już z górki i od amerykanów otrzymaliśmy Halo 2, Halo 3, Halo: Reach, Halo ODST i wtedy… studio wykupiło się z rąk Microsoftu i stało się niezależną firmą. Na krótko! Raptem 2 lata później ogłoszono przejęcie firmy przez Activision Blizzard a wraz z nimi duże plany. Bungie miało stworzyć zupełnie nową, silną markę która będzie rozwijana przez kolejnych 10 lat. I tak zadebiutowało Destiny.

Destiny 2 Witch Queen Edycja Kolekcjonerska

Historia na tym się jednak nie kończy

Destiny początkowo nie okazało się tak wielkim sukcesem, na jaki liczyło Activision. Zmieniono więc lekko plany i zamiast wielkiego rozwoju gry… zrobiono sequela, Destiny 2. Po początkowym, ciepłym przyjęciu, liczba graczy jednak spadała. Do sieci przedostawały się plotki, że obie firmy dość mocno ścierają się ze sobą i mają zupełnie odmienne wizje rozwoju gry. W końcu, w 2019 roku Bungie rozstało się z Activision, zabierając ze sobą grę.

Po latach możemy stwierdzić, że ruch był doskonały. Amerykanie wkładają dużo serca w rozwój swojej gry co i rusz racząc nas kolejnymi dodatkami i nowymi funkcjonalnościami. Chociaż samo Bungie nie nacieszyło się znów wyjątkowo długo niezależnością, bowiem w lutym świat obiegła wieść, że tym razem studio trafiło pod opiekę… Sony. Trzeba przyznać, że twórcy dosłownie skaczą od wydawcy do wydawcy, jakby nie potrafili sobie poradzić z ów niezależnością, prawda? 😉

Destiny 2 Witch Queen Edycja Kolekcjonerska

Witch Queen

W międzyczasie na nasze dyski trafił wspomniany już ostatni dodatek – Witch Queen a wraz z nim ponownie wydanie kolekcjonerskie. Amerykańskie studio jest w tej chwili jednym z niewielu, które do każdego swojego dodatku wypuszcza takie wydanie. O ile mnie pamięć nie myli, to poprzednim był… Activision Blizzard wraz z dodatkami do World of Warcraft.

Witch Queen na pierwszy rzut oka nie różni się od poprzednich edycji, jak chociażby tę opisywaną tutaj. Pudełko ma ten sam wymiar i tę samą filozofię otwarcia pudełka. W środku fajny art i upchane dosłownie po brzegi elementami zestawu.  Destiny 2: Poza Światłem było ciekawą kolekcjonerką, ale nie ma co się oszukiwać. Diamentem w niej była replika Splinter of Darkness. Reszta była raczej jako pretekst niż realna wartość. Wiecie – torba, pusta butelka itp.
Witch Queen pod tym względem stoi na znacznie wyższym poziomie. Owszem, ponownie znajdziemy cyfrową ścieżkę dźwiękową, plakietkę identyfikacyjną, książeczkę Personal Log oraz pocztówkę z kodem do dodatkowej zawartości w grze.

Najważniejszym elementem jest ponownie figurka

I tutaj trzeba na to spojrzeć w dwójnasób. Tym razem jako gadżet otrzymujemy replikę ducha Lucent Hive wraz ze stojakiem, gdybyś chciał go postawić na półce. Drugą częścią składową jest Replika Psychometru. Tę podłącza się kablem micro-USB np. pod powerbanka i operując trzema potencjometrami, możemy odkodować wiadomość, sprawiając, że duch Lucent Hive zaświeci.

Destiny 2 Witch Queen Edycja Kolekcjonerska

Czy warto?

Wykonanie całego zestawu oceniam na bardzo dobre a z pewnością znacznie lepsze niż poprzedniego. I tak jak przy poprzednim dodatku tak i ten jest dedykowany najbardziej zapalonym graczom serii. A tych nie brakuje! Po odłączeniu się Bungie od Activision daje się odczuć dużą zmianę. Gra rozwija się, społeczność graczy powiększa się a Destiny 2 jest wśród top 3 najchętniej ogrywanych gier sieciowych. Nic zatem dziwnego, że Sony wyłożyło ponad 3,5 mld dolarów. Pozostaje oczywiście pytanie, czy seria utrzyma się na obecnych platformach (w tym na Xboxie). Sony twierdzi, że nie zamierzają ingerować, ale… trzeba nastawiać się na to, że Destiny 3 może się już na platformie zielonych nie pojawić.

 

Filip Turczyński

Zawodowo inżynier jakości oprogramowania. Pracowałem przy kilku grach w tym przy Wiedźminie oraz w firmach LG i Samsung przy telefonach komórkowych. Pasjonat i kolekcjoner gier (kilkaset) i konsol (24). Uwielbia aktywnie spędzać czas wolny ze swoją rodziną.

Dodaj komentarz

Kliknij tutaj by dodać komentarz

Chcesz więcej? Dołącz do grupy!

Spodobało się? Polub :)