Elektroniczna kostka do gry – Dice+

elektroniczna kostka do gry

Znacie to. Może nawet mieliście ten sam problem – dziecko ciągle wpatrzone w ekran telefonu bądź tabletu. Potem głośne westchnienie „a za moich czasów to…”.

Nie oszukujmy się – w dzisiejszym świecie nie sposób stronić od elektroniki. Jest wszędzie – komputer, tablet, telefon, a niedługo na masową skalę będą ją miały także zegarki, czy okulary. W domu posiadamy często po kilka telewizorów, odtwarzaczy i całe góry innych gadżetów.

Ja swoje dzieciństwo – w szczególności w okresie wakacyjnym – wspominam jako spotkania rodzinne, podczas których czas spędzało się, jeśli nie na dworze, to przy stole. Najczęściej grając w karty lub gry planszowe. Warcaby, Wyścig, czy Monopoly to tylko niektóre tytuły, które do tej pory są przeze mnie w użyciu.
Patrząc na dzisiejsze dzieciaki – czasem zalewa mnie żal, kiedy widzę je ciągle wpatrzone w niewielkie ekraniki, a na propozycję zagrania w grę planszową reagują śmiechem i pouczającym głosem mówią mi:

– Wuuujek. W telefonie mam znacznie fajniejsze gry.

Cóż, wielu argumentów nie można im odmówić. Mimo wszystko w pamięci mam rywalizację i emocje przeżywane przy wspólnym stole, kiedy każdy znacząco patrzył na rzucaną właśnie kostkę do gry.
Buszując po sieci, znalazłem gadżet, który łączy oba – wydawałoby się niemające cech wspólnych – światy.

elektroniczna kostka do gry

Elektroniczna kostka Dice+ stworzona została przez Polaków.

To małe, niepozorne, świecące na kilka różnych kolorów urządzenie – otwiera wiele nowych możliwości. Posiadając w domu tablet z Androidem lub iPada, możemy zagrać w 6 gier dołączanych do kostki oraz doinstalować kilkanaście kolejnych. Twórcy ciągle pracują nad nowymi grami, a sama kostka jest często… aktualizowana.

Dla dzieciaków to wspaniała, atrakcyjna zabawa! Mogą grać na swoim ukochanym sprzęcie, włączając do rywalizacji wszystkich kochających planszówki, a nie ogarniają pada od konsoli. To ciekawa możliwość na rodzinne spędzenie czasu i doskonały punkt wyjścia, by zainteresować najmłodszych tradycyjnymi grami.

Zresztą – w świat gier Dice+ bez problemu da się wciągnąć i dorosłych. Oprócz oczywistych zalet jak większe cyfry na ściankach kostki, sam fakt korzystania z – bądź co bądź – tradycyjnej formy gry jest niewątpliwym plusem. „Znane”, sprawdzone gry są lepiej odbierane, w przeciwieństwie do „urządzeń palcem szuranych”.

elektroniczna kostka do gryelektroniczna kostka do gry
Elektroniczna kostka do gry jest banalna w użyciu – korzysta się z niej na podobnej zasadzie jak z tradycyjnej.

Z tym wyjątkiem, że Dice+ ma nieco więcej możliwości – oprócz wielu kolorów podświetleń (co jest fajnie wykorzystane do określenia koloru gracza) posiada także czujnik m.in. ciepła i ruchu. Oznacza to, że prócz standardowych gier typu Chińczyk czy Backgamon można zagrać w bijatykę (wówczas kostkę ściskami w pięści i uderzamy jak rękawicą) lub symulator lotu (gdzie gadżet służy wówczas za joystick do kierowania samolotem).

elektroniczna kostka do gry

Ostatnia zaleta? Jakże prozaiczna! W tych grach… nie da się oszukać! Kostka zawsze po losowaniu pokaże na tablecie prawdziwy wynik – i nawet jak jakiś cwaniak przy stole szybko ją przekręci, to wyniku to nie zmieni. Na dodatek jest szalenie wygodna w podróży. W końcu tablet i tak zwykle zabieramy ze sobą, a z tym gadżetem można zorganizować fajną zabawę w zasadzie dowolnym miejscu, zaczynając od… samochodu. To znacznie wygodniejsze niż branie ze sobą na wycieczkę kilku pudełek gier planszowych.

My zakupiliśmy kostkę na jakiś czas przed szałem świątecznych zakupów. Nie dość, że wzbudziła żywe zainteresowanie zarówno dzieci, jak i dorosłych – to na dodatek przez całe spotkanie była w użyciu. Każdy zapragnął znów grać, a część tradycyjnych gier planszowych została zdjęta z zakurzonego regału, otrzymując w końcu należne zainteresowanie.

I choćby dlatego, warto w tę kostkę zainwestować.

O autorze

Filip Turczyński

Fan technologii mobilnych oraz wyznawca chmury obliczeniowej. W wolnym czasie nie pogardzi dobrą grą. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Lubi pyzy i kotlety mielone.

  • pani rolnik

    fajne! uwielbiamy planszówki, mamy cały koszyk – niestety schowany w szafie bo do niedawna najpierw służył jako element wzbogacania doświadczeń kulinarno – smakowych dla Żuka, teraz natomiast są rozbierane na części pierwsze pod hasłem „czy oby na pewno ta plansza nie ma czegoś do pokolorowania w środku”….. a poza tym kocham swoje dziecko ;)!