MotoShow Nadarzyn – niebo dla fanów motoryzacji

motoshow nadarzyn

Warsaw Moto Show 2016 to testosteron w czystej postaci. Chociaż odnaleźć się mógł tutaj każdy.

Nie jestem przesadnym pasjonatem motoryzacji. Moja wiedza ogranicza się do rozróżniania poszczególnych modeli aut, o czym szerzej pisałem przy okazji wydarzenia Drift Masters Płock. Rozmowy o zaworach, tłokach, czy rodzajach silnika stanowią dla mnie ciągle barierę nie do przeskoczenia. Wiedzę „zdobywam” raczej przy okazji gry w Need for Speeda. To mniej więcej tak jakby grać w Fifę, a nie oglądać meczów reprezentacji (co zresztą też nagminnie robię).

Być może właśnie dlatego wolałem iść na targi samochodowe MotoShow Nadarzyn z moimi dziewczynami niż z kumplami, którzy przeżywają każdy bardziej egzotyczny okaz – rozpatrując go na części pierwsze (sorry chłopaki). Klaudyna i Lilka wybierały auta do fotografowania, głównie po wyglądzie: „ładne” i „może być” i mogłem je poratować jakąś tam wiedzą.

Adrenalina na widok pięknych, lśniących, groźnych i z pewnością szybkich maszyn – przyjemnie pracowała w moich żyłach. Najbardziej zaskoczyła mnie Lilka, która pierwsza wynajdowała kolejne modele. A to w pełni chromowane niczym w filmie „Intruz”; czy czarne, matowe jak z „Batmana”.

motoshow nadarzyn

motoshow nadarzyn

MotoShow Nadarzyn to impreza nie tylko dla mężczyzn.

To ten rodzaj imprezy, na której dobrze czuł się w zasadzie każdy. O dziwo, targi motoryzacyjne nie były tak szowinistyczne, jak można było przypuszczać. Dużym rozczarowaniem był dla mnie brak skąpo ubranych hostess. No co? Nie ukrywajmy, że na takim wydarzeniu nie oczekuje się pięknych kobiet, pokładających się na wozach, które przyciągają dziennikarzy.

motoshow nadarzyn

motoshow nadarzynO ile ich brak sobie w jakiś sposób wytłumaczyłem – wszak to impreza „rodzinna” – o tyle dwa inne niedostatki, uwierały już ciut bardziej. Fanom motoryzacji zabrakło tzw. concept cars – czyli samochodów koncepcyjnych, studyjnych, które nigdy nie trafiły do produkcji, a stanowią pewnego rodzaju wyznacznik kierunku przyszłości.

A prywatnie trochę szkoda, że nie pomyślano o dzieciach i zabrakło tak prostych rzeczy, jak jakieś konkursy, czy choćby baloniki, albo naklejki z logami firm motoryzacyjnych. Na szczęście maluchy mogły wsiadać do środka wybranych modeli, podczas gdy dorośli odprowadzali je głodnym i chciwym wzrokiem, wciąż pozostając za barierkami. Lilka przez moment siedziała nawet na dachu terenówki, dzięki uprzejmości właściciela pojazdu.

motoshow nadarzyn

motoshow nadarzyn

motoshow nadarzynMimo tych uwag – na 3 halach znajdowało się nadal ponad 1000 samochodów, wartych od kilkudziesięciu tysięcy do kilku milionów każde. Nie można było narzekać na monotonię. Na miejscu znalazły się samochody terenowe, sportowe, torowe, ale też fabryczne oraz klasyczne. Każdy mógł znaleźć coś ze swojej palety zainteresowań – od Fiata 126p, po najnowsze Porsche 911 GT3 R, Ferrari GTC4 LUSSO i Land Rover Discovery – które premierę miały właśnie na Warsaw Moto Show.
Kto nie był ma czego żałować, kolejne takie wydarzenie za rok. Ja będę, a ty?

O autorze

Filip Turczyński

Fan technologii mobilnych oraz wyznawca chmury obliczeniowej. W wolnym czasie nie pogardzi dobrą grą. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Lubi pyzy i kotlety mielone.