Makieta City – dla tych, co lubią liczyć wagony

makieta city

Znasz to dziwne uczucie, kiedy zawieszasz na czymś wzrok i sprawia ci to przyjemność, mimo że w sumie nie za wiele się dzieje? Właśnie. Witaj w Makieta City.

Kiedy byłam mała – podróż w dłuższe trasy wyglądała zupełnie inaczej. Najpierw następowało godzinne pakowanie czteroosobowej (lub większej rodziny) do mikroskopijnego Malucha. Bagaże, przetwory – wciskało się do bagażnika, pod nogi, na dach – wykorzystując każdy skrawek wolnego miejsca. Później – już w drodze – robiło się kilkunastominutowe postoje z przerwą na kanapki, herbatę z termosu itp. Po takiej trasie, kiedy podróż 300 km trwała prawie cały dzień – jeszcze dwie godziny po przyjeździe miało się wrażenie, że ma się jakieś przykurcze nóg i miało się ochotę ucałować ziemię.

Drugą opcją była podróż pociągiem. Ileż razy to stało się przy zamkniętym dla ruchu przejeździe i z fascynacją liczyło się wagony! Im dłuższy pociąg się widziało, tym większy szpan i satysfakcję się odczuwało. Zresztą – wystarczy przypomnieć sobie ten filmik, aby wiedzieć, o co chodzi:

Stukot kół, chrzęst rozbijającego się szutru o tory, dźwięk hamowania i przejmujący, donośny dźwięk klaksonu… Pociągi wydawały mi się ogromnymi, ciężkimi maszynami, nad którymi całkowitej władzy nie miał nawet maszynista. Zabawy w liczenie wagonów, szybko zamieniły się w kładzenie monet i kapsli na torach i oglądanie co siła pociągu z nimi zrobiła.
Podobało mi się, że wewnątrz można poruszać się w pozycji wyprostowanej, nocować w przedziałach sypialnianych, a nieznajomi jakby sami garnęli się do rozmowy. Wszystkie zasady „nie rozmawiaj z obcymi”, w pociągach traciły na znaczeniu i były wręcz pożądane. Było w tym coś niezwykłego.

Że pociągi wytwarzają wokół siebie aurę, wiedział już Tuwim, który swoim rytmicznym wierszem „Lokomotywa” – zawojował rynek. Wiedzą o tym także scenarzyści. Wystarczy, że na peronie pojawi się buchająca parą lokomotywa – a mamy piękne wprowadzenie w klimat epoki, czy magii jak, chociażby w Harrym Potterze.

Nic dziwnego, że mimo złego PR PKP – maluchy (i nie tylko) – mają ochotę pobawić się takimi ciuchciami w domu. Nie jest to jednak tania zabawa. Wymaga miejsca, zręczności, kreatywności, a zbudowanie makiety dodatkowo potrzebuje jeszcze czasu. Dlatego powstało miejsce, gdzie możemy dać trochę upust swojej fascynacji patrzenia na jadący pociąg lub złapania inspiracji do zbudowania własnej stacji PKP.

Witajcie na peronie: MakietaCity.

Największa w Polsce makieta, spokojnie wypełniająca przeciętne warszawskie mieszkanie – doczekała się stałej wystawy i staje otworem przed każdym fanem kolejnictwa. To spełnienie wszystkich, nawet najskrytszych i nieśmiałych marzeń o modelarstwie.

makieta city

makieta city

Duża sala została umownie podzielona na dwie części. Pierwsza z nich to właściwa makieta, która jest zbudowana w nieregularnym kształcie ogromnej pętli. Po torach jeżdżą zarówno najnowocześniejsze ciuchcie, jak i te bardziej klasyczne. Co chwila zastanawiamy się, czy pociągi wyjadą z tuneli, które obstawiamy i jesteśmy zaskoczeni, że pojawiły się w zupełnie innym miejscu. Zatrzymują się na stacjach i jadą dalej, przez mosty i doliny, omijając wsie i większe miasteczka.

makieta city

Krajobrazy, jakie mamy możliwość obejrzeć – obejmują gęste lasy, doliny rzeczne i tereny równinne. Na łąkach pasą się owce, ludzie łowią ryby, poruszają się na rowerach i spieszą się jak „prawdziwi”. W każdym zakamarku jest coś, co przyciąga uwagę. Imponujący most, rozbudowana zajezdnia kolejowa, zamek…
Szczerze przyznam, że dopiero gdy pierwszy raz obeszłam całą wystawę – dostrzegłam przyciski „naciśnij mnie”. Pozwalają one na niewielką interakcję zwiedzającego z makietą. Możemy np. włączyć światła na peronie, obrót gruszki w przejeżdżającej betoniarce albo oglądać jak pracownicy malują płot lub spawają szyny.

makieta city

makieta city

makieta city

Mała wystawa dużych absurdów

Tuż obok, została wydzielona część ze „scenkami”. Większość z makiet ma na oko 30x30cm i ma za zadanie pokazać zwiedzającym w żartobliwy sposób absurdy kolejowe, na które (prawdopodobnie) moglibyśmy natrafić w Polsce. Nie wiem, czy zabawniejszy jest sposób wykonania (który jest doskonały), czy też bardziej przerażające jest to, ile tego jest.

Podpisy pod obrazkami to wybrane opisy z muzeum Makieta City:

makieta city

Kolej z myślą o niepełnosprawnych. Kolej chcąc usprawnić korzystanie z toalet peronowych – wydzieliła oddzielne pomieszczenie. Szkoda, że wejście do niego jest przez okno. No ale cóż, ważne, że jest i niech się nikt nie czepia.

makieta city

Rok Chopinowski na Kolei. Kolej chcąc uczcić pamięć wielkiego Polaka – zorganizowała koncert fortepianowy. Zabrakło jednak fortepianu. Chcąc jakoś z tego wyjść, rewidenci wagonów pod batutą dyżurnego ruchu wystukują młotkami nutki na pomalowanych podkładach jak na cymbałkach. I wszystko gra jak na KOLEI.

Ile czasu zajmuje zwiedzanie i do kogo jest skierowane to miejsce?

Makieta City nie jest typowym miejscem „na godzinę” czy na „popołudnie”. Tutaj będziesz się dobrze bawił, jeśli przyjdziesz tylko na 15 minut i tak samo dobrze, gdy spędzisz tam cały dzień. Nic nie stoi na przeszkodzie przyjść tutaj z dziećmi. Do dyspozycji zwiedzających jest spory kącik zabaw wydzielony na dużym dywanie (oczywiście są tam zabawkowe tory i pociągi), więc maluchy, które zaczerpną inspiracji – mogą ją od razu wylać z siebie, w postaci budowli. Plusem jest to, że możemy bez przeszkód wędrować między makietą a zabawkami, dzięki czemu dorosły może podzielić swoją uwagę między potrzeby dziecka, a swoje.

makieta city

makieta city

Zbierając się do wyjścia, wychodziliśmy z poczuciem, że twórcy wykonali kawał świetnej pracy, za której oglądanie warto zapłacić. Wokół makiety cały czas kręciło się dwóch techników, którzy praktycznie non-stop coś poprawiali. A gdy tylko naprawili usterkę – przechodzili do powstającej właśnie za barierkami kolejnej miniatury!

Do Makieta City, warto przyjść, by poczuć się trochę jak dziecko i zobaczyć, jak mogłyby wyglądać nasze urzeczywistnione, dziecięce fantazje – z pociągiem śmigającym między pokojami. To także pewnego rodzaju dzieło sztuki, które inspiruje. Podobnie jak w innych, podobnych tego typu miejscach w Warszawie (Muzeum Domków dla Lalek, Park Miniatur Warszawy) –  ma się ochotę wypróbować swoich sił w modelarstwie. Tym bardziej że na tych naprawdę zainspirowanych – na wyjściu czyha sklep z modelami, kolejkami, akcesoriami i gadżetami…
I nie mówcie, że was nie ostrzegałam!

Makieta City

Al. Ks. J. Poniatowskiego 1, Warszawa
www.makietacity.pl

O autorze

Klaudyna Turczyńska

Od jakiegoś czasu na trzecie mam „Mama”. Na co dzień jestem animatorką, nauczycielką i aktorką – czasem zdarza mi się pilotować samolot i gryzdać kredą po chodnikach.