Strona główna » 5 fajnych knajpek, które warto odwiedzić w Lublinie
gdzie zjeść w lublinie

5 fajnych knajpek, które warto odwiedzić w Lublinie

Gdzie iść na obiad, zjeść ciacho i najlepszy cebularz? Gdzie kupisz aromatyczną kawę i smaczne lody w Lublinie? Moje typy znajdziesz w tym tekście.

Uwielbiam moich czytelników, którzy regularnie wracają na bloga, aby podzielić się z nami informacją o różnych ciekawych miejscach w Polsce. Już przy okazji wpisu o starym mieście w Łodzi, wiele osób na hasło: najładniejsze stare miasto – wskazało na Lublin. Przyznam szczerze, że podróż w tamtym kierunku zawsze kończyliśmy w okolicach Kazimierza Dolnego i jakoś tak… było nam nie po drodze. Postanowiliśmy to zmienić podczas tegorocznych wakacji. Wzięliśmy w pracy po kilka dni wolnego i z mapką z masą fajnych miejscówek, zwiedzaliśmy punkt po punkcie.

O ile z atrakcjami nie mamy problemu – przygotowujemy się skrupulatnie, aby odwiedzić co lepsze – tak z punktami gastronomicznymi przeważnie jest coś nie tak. Pamiętam, jak pojechaliśmy do Płocka i mając ograniczoną liczbę czasu, wpadliśmy na „najlepszego burgera w mieście”. Dostaliśmy dwie wysuszone bułki przedwczorajszej świeżości, z tekturowym w smaku kotletem.

Zdarza się, że punkty się „psują”, zmieniają właściciela, oszczędzają na jedzeniu, albo produkują sobie korzystne komentarze na swój temat, zamiast zająć się kuchnią.

Niektórych smaków po prostu nie rozumiemy, a czasami irytuje nas obsługa jak np. w słynnej w Lublinie Mandragorze, gdzie czekaliśmy ponad 50 minut na wydanie jednego dania, które składało się z wątróbki z cebulą, a w smaku było identyczne z… no zwyczajną, domową wątróbką z cebulą, tylko kilkunastokrotnie droższą, bo każdy składnik był naliczany osobno (wątróbka+cena za kaszę+surówka). Na zupę, zamówioną na początku czekaliśmy kolejne 70 minut i kiedy w końcu wylądowała na naszym stole, okazało się, że jest kompletnie pozbawiona przypraw.

Na niczym innym tak łatwo nie jest się przejechać niż na kompletnie różnym smaku blogera, a czytelnika, dlatego u nas na blogu są wyselekcjonowane, subiektywnie wybrane przez nas miejsca, które przypadły do gustu zarówno mi, jak i Filipowi. Jeśli jedno z nas się zawahało – takiej knajpki u nas nie znajdziecie, chyba że na Instagramie. 🙂

Nasze typy na Lublin?

Święty Michał Pub Regionalny

ul. Grodzkiej 16, Lublin
www.pubregionalny.pl

To jedno z tych miejsc, gdzie spróbujesz smaków Lubelszczyzny. Jeśli nie wiesz, czym smakuje Lublin – tu to znajdziesz, dodatkowo oznaczone specjalną pieczątką w karcie. Knajpka ma trochę dziwny system rezerwacji (należy wykonać przelew przez internet), ale dwa razy udało nam się wejść „z buta”, bezpośrednio z ulicy, mimo dużego ruchu wewnątrz.

Dostaliśmy tu najlepszy cebularz (drugi taki smaczny na wynos sprzedają w muzeum Wsi Lubelskiej) i Forszmak Lubelski. Bardzo smaczna, lokalna kuchnia i tą głównie polecam. Pub położony jest w centrum starego miasta, więc „zawsze” jest po drodze, co jest dodatkową jego zaletą.

gdzie zjeść w lublinie
32 cm Cebularz tradycyjny z cebulą. Porcja jest wielkości średniej pizzy i zjedliśmy go po połowie. W smaku fantastyczny.
gdzie zjeść w lublinie
Kilka dni później zamówiliśmy 32 cm cebularz tradycyjny ser z szynką, który też był smaczny, ale w porównaniu z tym wyżej – wypadł trochę gorzej – szynka mocno zdominowała smak cebuli. Niezbyt udana wariacja między cebularzem a pizzą.
gdzie zjeść w lublinie
Kosz Nachos z salsą. Na zdjęciu lokalne piwa, których jest jeszcze kilkanaście rodzai – w końcu nazwa pub regionalny zobowiązuje.
gdzie zjeść w lublinie
Forszmak Lubelski – danie przypomina w konsystencji gulasz. Jest rozgrzewające, sycące i idealnie doprawione. Z przyjemnością wprowadzę tę potrawę do posiłków przygotowywanych w domu. Jest mega!
Mrau Cafe kocia kawiarnia

ul. Orla 6, Lublin
Mrau Cafe na Facebooku

Odpowiednik warszawskiego Miau Cafe – czyli miejsce idealne dla osób, które lubią słuchać kociego mruczenia podczas popijania kawki. W odróżnieniu od Miau – wchodzisz od razu na salę z kociakami. Koty są baaardzo towarzyskie i uwielbiają… kraść ciasta. Jesz w biegu, ale za to w jakim towarzystwie!

gdzie zjeść w lublinie
Sernik z borówkami.
gdzie zjeść w lublinie
Tarta Tofiffi. Tak – te ciasta naprawdę smakują jeszcze lepiej, niż wyglądają.
gdzie zjeść w lublinie
Na sali pełno drabinek, schowków i zabawek dla czworonożnych.
gdzie zjeść w lublinie
Ale koty i tak wolą przesiadywać w pobliżu ludzi. Oczywiście najchętniej tam, gdzie nie powinny, czyli na stołach, przy plecakach wypełnionych żarciem i najbardziej uczulonych użytkownikach lokalu.
Kap Kap Cafe

ul. Prezydenta Gabriela Narutowicza 33, Lublin
Kap Kap Cafe na Facebooku

Lubisz dobrze zaparzoną kawę? Wkurza cię, że zamawiając espresso, dostajesz jakąś lurę? Cappuccino ze zbyt gęstą, mleczną pianką to dla ciebie błąd w sztuce baristy? Kap Kap Cafe to raj dla kawosza. Tu cię zrozumieją i podadzą dokładnie to, czego oczekuje twoje podniebienie. Lokal jest kameralny, przytulny w stylu eko, ale swoje zamówienie możesz zabrać również na wynos. Wspaniała alternatywa dla popularnych sieciówek.

gdzie zjeść w lublinie
Na fotce tarteletka mango-marakuja i tarteletka z rabarbarem i kruszonką. Jako że my raczej z tych zamawiających „mleko z kawą” – kupiliśmy se po Banana Frappe.
Bosko – Lody Produkcji Własnej

ul. Krakowskie Przedmieście 4, Lublin
www.lodybosko.pl

„Przepraszam, za czym kolejka ta stoi?” – chciałoby się rzec, wchodząc do lokalu. Nigdzie na starym mieście nie było takiego oblężenia jak tu. Zaintrygowani – następnego dnia, byliśmy tu pierwszymi klientami.
– Poprosimy po 4 kulki – stwierdziliśmy rozrzutnie, wiedząc, jakiej wielkości kulki sprzedawane są w większości lodziarni. Pani patrzy nam w oczy, nic nie mówi, ale ładuje. Pac – jedna kulka. Pac – cały czas ten sam smak. Pac – wafelek rozpaczliwie łamie się, ale dla uroczej sprzedawczyni to nic – bierze nowy wafelek, nabija go na tamten i pakuje pozostałe smaki. 12 kulek w cenie 4 w innej lodziarni. Po prostu bosko.

gdzie zjeść w lublinie

Tuk Tuk lody tajskie

ul. Krakowskie Przedmieście 5, Lublin
Tuk Tuk na Facebooku

Tak naprawdę jest to sezonowy, „ruchomy” lokal typu foodtrack, ale naprawdę wart polecenia. Lody w kształcie kwiatów są robione na oczach klientów. Sezonowe owoce i dodatki miesza się z mlekiem na zimnej płycie sprowadzanej z Tajlandii. Ciach, ciach, ciach szpatułkami i mamy takie cudo:

Odkrywanie Lublina od strony kulinarnej było dla mnie ogromną przyjemnością, bo i kuchnia jest tu wyjątkowo zróżnicowana. Rządzą oczywiście burgery, ale znalazło się także miejsce dla dużego świata, jak i gastronomii regionalnej, lokalnej i tak bardzo tutejszej. Z przyjemnością wróciłabym tu drugi raz, aby odkrywać kolejne takie miejsca. Jeśli jesteś z Lublina albo jesteś jego częstym gościem – podziel się z nami swoimi kulinarnymi odkryciami. Z chęcią odwiedzimy!

Klaudyna Turczyńska

Od jakiegoś czasu na trzecie mam „Mama”. Na co dzień jestem animatorką, nauczycielką i aktorką – czasem zdarza mi się pilotować samolot i gryzdać kredą po chodnikach.

Spodobało się? Polub nas!