Strona główna » Makijaż wieczorowy, który zmienił mnie nie do poznania!
makijaż wieczorowy

Makijaż wieczorowy, który zmienił mnie nie do poznania!

Nigdy nie sądziłam, że będę żywą reklamą tego, jak makijaż potrafi zmienić kobietę.

Oglądaliście kiedyś te wszystkie programy typu metamorfoza? Z niedowierzaniem patrzyłam na kobiety, którym wystarczyła lepsza sukienka, inna fryzura i profesjonalny makijaż, aby stały się zupełnie inne w odbiorze dla otoczenia. Tak niewiele wystarczyło, by się wyprostowały, a w oczach i głosie pojawiła się pewność siebie.

Bohaterki były przedstawione jako osoby, które brały na swoje barki zbyt dużo obowiązków. Przeważnie otoczone wianuszkiem dzieci, gdzie każde akurat chciało co innego – przy okazji dźwigały ciężkie zakupy, sprzątały, prały i gotowały obiadki dla całej ferajny (w tym męża). Nie robiły nic szczególnego, czego nie robiłaby żadna z nas – ale widać było po nich zmęczenie i narastającą frustrację. W lustro nie mogły patrzeć, bo: „już nie jestem tak ładna, jak dawniej”, a jednocześnie nie bardzo wiedziały, od czego zacząć zmiany.

A przecież nic tak szybko nie poprawia samooceny kobiety, jak dobrze wykonany makijaż.

Na co dzień wolę look naturalny. Nie maluję się za wiele, w łazience nie lubię spędzać kilku godzin na perfekcyjne oko. Uwielbiam zielone cienie Inglota i przeważnie na taki kolor się maluję. Uwagę mojej ciotecznej siostry, że zielony to nie jest najlepszy kolor do podkreślenia zielonej tęczówki – zbiłam wzruszeniem ramion. Pff. Skończyła różne kursy i się wymądrza. 😉

Alicja Wrzosek skończyła Akademie Wizażu, przeprowadza metamorfozy, doradza kosmetyki i wykonuje makijaże na specjalne okazje. Maluje zarówno do sesji zdjęciowych, jak i na wesela, imprezy, wieczory panieńskie czy na romantyczne wyjście z mężem. Polecam wam serdecznie, bo ewidentnie – zna się. Jako że jest moją siostrą, to nie dawała mi spokoju i powiedziała, że mnie umaluje tak, aby podkreślić to, co mam w buzi najładniejsze. Przyjęłam wyzwanie.

Na spotkanie przyjechałam bez makijażu, co dało straszny efekt przy profesjonalnym oświetleniu lampą pierścieniową. W świetle słonecznym tak strasznie nie wyglądam, hehe.

makijaż wieczorowy

Tak trochę porozmawiałyśmy o malowaniu się i Ala zaproponowała mi makijaż wieczorowy, który równie dobrze może służyć za ślubny. Zależało mi, aby zobaczyć, co profesjonalny wizażysta jest w stanie zrobić z moją twarzą i nawet jeśli efekt miałby być lekko przerysowany, to chodziło przede wszystkim o podkreślenie naturalnego piękna i atutów twarzy.

Przez blisko dwie godziny Alicja skupiała się więc na wydobywaniu rysów twarzy i malowaniu oka. Do moich zielonych oczu zaproponowała różne odcienie fioletu, burgundów, czerni, a nawet rudy. Jako rozświetlenia dla oka użyła pigmentu opalizującego na kolor seashell. Kępki otworzyły oko, a brwi zostały mocniej podkreślone. Podkład ujednolicił cerę, a twarz została wykonturowana bronzerem i rozświetlona rozświetlaczem na kościach jarzmowych. Usta zostały naturalnie pokreślone, na policzkach pojawił się róż. I…

Wystarczyło spojrzeć w lustro, aby stwierdzić duże zmiany:

makijaż wieczorowy

No byłam trochę w szoku. Patrzyłam w lustro i śmiałam się sama do siebie, bo nie spodziewałam się aż TAKIEJ różnicy! Z włosami nic nie robiłam – jedynie do zdjęcia zaczesałam grzywkę na bok.

makijaż wieczorowy makijaż wieczorowy

makijaż wieczorowy

Ten typ makijażu super sprawdzałby się na weselach i wieczornych wyjściach – Filip jak mnie zobaczył, od razu porwał mnie na miasto i ciągle się zachwycał (chyba też nie mógł wyjść z szoku, że można się tak zmienić). Z Alicją od razu umówiłyśmy się na wrzesień, po moim powrocie z Chorwacji, czekają mnie małe zmiany w kosmetyczce. Bez żalu pozbędę się swoich perłowych zieleni, na rzecz innego kolorku.

makijaż wieczorowy

A wam jak się podoba?

Klaudyna Turczyńska

Nie może usiedzieć w miejscu, każdy weekend spędzałaby w trasie. Pasjonatka fotografii. Lubi odpoczywać na wsi, ale kocha miasto. Łatwo odnajduje się w każdej roli i nie potrafi spędzać czasu bezczynnie. Czasem można ja spotkać, jak pilotuje z dzieckiem samolot i bazgra kredą po chodnikach, malując kotki. Nie żyje bez kawy.

Spodobało się? Polub nas!