Pomóż mi dr Google!

Panie doktorze proszę mi powiedzieć:

…co to jest, ta żółta wysypka na całej buzi mojego dziecka? Czy mogę to posmarować tłustym kremem? Bo na takim innym forum to napisali, że nie mogę bo zakażenie, ale może ich dzieci nie chorowały na to co moje? Jak Pan uważa?

Ja rozumiem, rozumiem że do lekarza! Ale ja potrzebuję na cito, wie Pan jakie czasy wszyscy oszukują, lekarze to kłamcy i sprzedawczyki! Tylko na Pana można liczyć! Za złotówkę sprzedadzą, jeden z drugim, ja to już wiem!
Czytałam na takim jednym forum zresztą, sąsiadka mi poleciła. Bardzo fajne, mamusie się ze sobą kumplują i piszą do siebie wszystkie. Można się tam różnych rzeczy dowiedzieć, np. taka jedna chrzestną chciała zostać, samej będąc w ciąży!
Ja to nie wiem co to w głowie trzeba mieć!
Odpisałam biedaczce, że absolutnie ma odmówić, przecież dziecku coś się może stać! I jeszcze szczęście by nienarodzonemu bobaskowi zabrała… a tak widzi Pan, przeczyta co ja napisałam i na pewno odmówi, od złego uratuje.

Ah! Jeszcze mi się przypomniało, przepraszam że tak doktorowi gitarę zawracam! Ale ja nie mam czasu, a Pan – raz, dwa sprawdzi na już… bo moja córka to się z chłopakiem spotyka! Taki, pyskaty, rudy koleś. No powiem Panu, że mi to się on nie podoba! Ale ja nie o tym.
Panie doktorze, ja to bym chciała wiedzieć jak sprawdzić czy moja córka jest dziewicą…
Co Pan mówi?!
Naprawdę, wystarczy że szerzej chodzi?
Miałam właśnie takie wrażenie, że coś krzywo idzie! To takie wstydliwe, ale Pan to wie najlepiej, prawda panie doktorze? Pewnie zawracam Panu głowę, ale tylko na Pana można liczyć! Naprawdę!

Jeszcze pan mi powie czy jest jakaś mamusia, która podała swojemu dziecku lek XYZ? Na opakowaniu jest napisane, że nie należy leku trzymać dłużej, niż miesiąc po otwarciu. Czy jednak ktoś podał? Hmm dziwne… niemożliwe, że nie słyszał Pan o takim przypadku! Proszę przejrzeć archiwa jeszcze raz, Panie doktorze na pewno jedna osoba się znajdzie!*


Z niepokojem obserwuję trend, w którego macki czasami sama wpadam. Wszelkie problemy – bóle, mdłości (Czy jestem w ciąży? Mam wrażenie, że odczuwam ruchy dziecka!), szczepienia, choroby – są rozwiązywane przez wpisanie objawów w wyszukiwarkę. Ja oczywiście nie chcę negować łaknienia wiedzy u ludzi. Radzenie się o model wózka, o metody wychowawcze, o doświadczenia innych matek są jak najbardziej wskazane, nigdy jednak nie powinny być traktowane jako: „jakaś baba w necie mi odpisała, więc tak jest na pewno!”

Wiele razy byłam świadkiem jak na prywatnych grupach Facebook, matki pisały, że dziecko przelewa się przez ręce i co ona ma robić, bo wizytę ma dopiero jutro rano. Przerażająca jest nieznajomość zasad pierwszej pomocy, brak edukacji na temat swojego dziecka.
Na początku roku na jednej z grup zagościła „położna”. Jakaś babka – z imieniem i nazwiskiem, nawet jakieś zdjęcie miała wklejone. Mamusie były szczęśliwe i zadowolone, że oto chodzenie na wizyty się skończy. Pozwolę sobie wkleić fragment łańcuszka, który się pojawił po jakimś czasie, odkąd zaczęła „działać” w sieci:

„Osoba ta rozmawiając z mamusiami prosi je o zdjęcia ich dzieciaczków, pod pretekstem sprawdzenia rozwoju… Zaczyna się od stópek, a kończy na zdjęciu całego ciałka. (…)Tam było coś takiego – poprosiła o zdjęcia stópek opartych o pośladki (pozycja żabki). Dziewczyna wysłała te zdjęcia, za chwilę była prośba o zdjęcie dziecka na golaska (wysłała), a później? Poprosił o zdjęcie z jej nagą piersią i dzieckiem!”

Pomijam kwestie, jakim trzeba być kretynem, aby myśleć, że na podstawie zdjęcia położna powie nam, czy rozwój jest prawidłowy, czy nie. Wysyłanie fotek swojej pociechy jakiejś obcej „babie” (?) zakrawa na absurd. Niestety coraz częściej utwierdzam się w przekonaniu, że ludzie to idioci – szczekają o pedofilach schowanych w krzakach, a sami nie robią nic na proste sztuczki przestępców. Po co korzystać z Tor, jak można wszystkie dane uzyskać „legalnie”, od samego rodzica?
Posługiwanie się internetem i wyszukiwarką nie jest złe, pamiętajmy jednak, aby w sieci zachowywać zdrowy rozsądek i czasem zadzwonić lub iść na wizytę do kogoś kompetentnego, a nie zawsze korzystać tylko z rad osoby, o której jedyne co wiemy to numer IP.

*Przytoczone historie w pierwszej połowie tekstu były oparte o prawdziwe pytania użytkowników.
Zdjęcie główne – Google

O autorze

Klaudyna Turczyńska

Od jakiegoś czasu na trzecie mam „Mama”. Na co dzień jestem animatorką, nauczycielką i aktorką – czasem zdarza mi się pilotować samolot i gryzdać kredą po chodnikach.

  • panirolnik.blogspot.com

    wiele się mówi o ochronie dzieci korzystających z internetu – kontrolowanie, blokowanie i takie tam blablabla….ale chyba najpierw należałoby nauczyć rodziców rozsądnego korzystania z tego dobra…w końcu przykład idzie z góry! pozdrawiam Pani Rolnik