Dobble – najlepsze gry imprezowe

dobble gra planszowa

Wielkość konserwy a kontener zabawy. Tak w skrócie można opisać grę planszową Dobble wydawnictwa Rebel.

O „męskim wieczorze” planowanym na czwartek, mąż zaczął mi gadać 2 tygodnie wcześniej. Kilku rosłych mężczyzn miało jarać się jakąś gierką na PlayStation, śmigając po wygenerowanym komputerowo torze. Faktycznie – cieszyli się jak dzieci, aż do drugiego piwa, kiedy okazało się, że tankowanie wątroby bynajmniej nie pomaga w dotarciu do mety. Po kolejnej rundzie, z żalem odłożyli zabawę na inny dzień – tym razem testując gry planszowe.

dobble gra planszowa

Tych mamy z Filipem dość dużo. Jadąc gdzieś w dalszą podróż – często sięgamy po nowe tytuły, bo już nie raz i nie dwa zdarzało się, że pogoda zupełnie rozjeżdża się z tym, co usłyszeliśmy w TV i byliśmy zmuszeni spędzić 2 popołudnia w hotelu zamiast na szczycie gór. Mamy swoje propozycje planszówek, które sprawdzają się w różnych sytuacjach – na rozładowanie atmosfery, wymagające sprytu, taktyki czy spostrzegawczości. Jest wśród nich zestaw, który sprawdza się zawsze – grywalny zarówno dla trzylatka, jak i trzydziestolatka (również po piwie), gdzie rozgrywka doprowadza do łez ze śmiechu, a kompaktowe pudełko pozwala zabrać je ze sobą wszędzie:

Dobble.

Metalowe pudełko wyglądem przypominające puszkę drażetek, czy niewielką konserwę – stało się jedną z naszych ulubionych gier imprezowych. Zestaw zawiera 55 okrągłych kart i krótką instrukcję opisującą 5 rodzajów rozgrywki, z czego i tak najfajniejsza jest studnia.
Zasady?
Znaleźć na środkowym obrazku taki sam symbol, jaki masz w swoich kartach.

dobble gra planszowa

Przykładowo: na zdjęciu powyżej – wspólnym obrazkiem jest kot. W talii Filipa są to nożyczki. Mówię głośno: kot. Zrzucam swoją kartę na wspólny stosik i gram tak do momentu pozbycia się wszystkich kart ze swojej talii. Kto pierwszy pozbędzie się swoich kart – wygrywa.

Dla utrudnienia rozgrywki, symbole są różnej wielkości. Kształt, kolor pozostają te same, co wcale nie oznacza, że gra jest… prosta. Czasem z Filipem wgapiamy się tępo w swoje karty, gdy w tym czasie niespełna czterolatka, bez zażenowania nas ogrywa.

Czemu warto ją kupić?

Jest masa gierek, które są świetne, ale wymagają skupienia i początkowego wprowadzenia do gry, które czasem trwa, i trwa, i trwa… im więcej osób tym dłużej, bo okazuje się, że Janek nie zrozumiał zasady numer 4, a Ania, co robimy w sytuacji C. Tutaj nie ma tego problemu – grę tłumaczy się w mniej niż minutę, a rozgrywka jest szalenie dynamiczna. Dobble nie wymaga żadnego zaangażowania poza refleksem i sprawdza się zarówno w grupie znajomych/nieznajomych, jak i z rodzicami na działce, czy z dziećmi podczas deszczowego wieczoru. Jest szalenie mobilna, więc na upartego można zagrać w nią nawet w autokarze, bądź na tylnej kanapie samochodu.

dobble gra planszowadobble gra planszowa

Jedyną wadą tej gry są nieco zbyt cienkie karty, przez co w ferworze zabawy łatwo o ich pogniecenie, czy przedarcie. Nam na szczęście najbardziej dopasowała gra w „zrzucanie kart”, a nie ich dobieranie ze wspólnej kupki. Na razie, mimo wielogodzinnych rozgrywek talia nie zużyła się zbyt mocno, jak widać po zdjęciach. Dla dzieci wydawnictwo Rebel proponuje wersję Kids, która różni się redukcją symboli do 6 (zamiast 8) i pojawieniem się zwierząt. Według mnie jest to zbędna kompilacja. Testowałam grę na dzieciakach w różnym wieku i nie mieli oporów, aby mnie ograć na „dorosłej” wersji.

Jeżeli szukacie gry, która pozwoli przełamać na imprezach pierwsze lody albo potrzebujecie czasem krótkiej, parominutowej przerwy podczas rodzinnych spotkań – Dobble doskonale podoła zadaniu. Niewielkie rozmiary i solidne pudełko pozwoli wam praktycznie mieć ją ze sobą wszędzie, a proste zasady sprawiają, że potencjalni chętni nie uciekną, zanim skończysz tłumaczyć zasady. Gra pozwala pozbyć się nagromadzonych emocji i sama będziesz zdziwiona, że podczas tak prostej rozgrywki, można tak gestykulować, wrzeszczeć i wyrywać sobie karty. A pod koniec rozdania – ambicjonalnie odgrywać się, odgrywać i odgrywać…

O autorze

Klaudyna Turczyńska

Od jakiegoś czasu na trzecie mam „Mama”. Na co dzień jestem animatorką, nauczycielką i aktorką – czasem zdarza mi się pilotować samolot i gryzdać kredą po chodnikach.