Co można zrobić w 5 sekund?

5 sekund gra planszowa

Gdyby ktoś mi kiedyś powiedział, że jako matka będę nadużywała stwierdzenia „daj mi chociaż 5 minut”, nie uwierzyłabym, tak samo, jak w to, że szybko zamienię je na „minutkę”, a na końcu będę zachwycona także „sekundą”.

Kiedy człowiek nie ma dzieci – nawet nie wie, ile ma wolnego czasu, którego nie wykorzystuje. Bo co można zrobić, mając tych sekund pięć?
– Yyy… bo ja wiem, rzucić kostką? Wstać? Klasnąć? – odpowiedział ze zdziwieniem mój brat, który dzieci na tę chwilę nie planuje. Najczęściej nic użytecznego. W ciągu 5 sekund rodzic zdąży dopić zimną kawę, wyrwać potomkowi niebezpieczny przedmiot z ręki albo… skorzystać z kibla.

Serio – punkt widzenia zmienia się od punktu siedzenia.

– Rety, dała ci chyba dzisiaj wycisk – mój ojciec rozejrzał się po mieszkaniu, które wyglądało jak po wybuchu bomby atomowej.
– Co ty, prawie cały dzień spała – powiedziałam z uśmiechem, trzymając zaślinione niemowlę, które właśnie wstało. Na widok jego miny i uprzejmą uwagę o „małym rozgardiaszu”, dodałam, że owszem spała, ale na mnie. Kiedy tylko chciałam ją odłożyć do łóżeczka – wpadała w ryk, którego przez następne pół godziny nie dało się opanować. Logiczne, że skoro wyspała się za dnia – noc będzie bezsenna zarówno dla niej, jak i dla mnie. Zdążę spokojnie zrobić wszystkie zaległe prace.

To są rzeczy, których się nie wie, albo się je zapomina, kiedy dziecko staje się coraz bardziej samodzielne i niezależne. Nie ma co się więc dziwić, że mimo masy radości, którą mała istota niesie – wystarczy jeden wolny weekend bez niej, aby: zregenerować swoje siły, iść na spacer, skoczyć na zakupy, posprzątać cały dom od góry do dołu (łącznie z myciem okien), obejrzeć film, przeczytać książkę, porozmawiać z przyjaciółką, zrobić romantyczną dwudaniową kolację ze świecami i z deserem, wypić 2 butelki wina budząc się bez kaca i wyspanym…

A od 13 z utęsknieniem czekać na swoje maleństwo, które na 100% okropnie za tobą tęskni (a tak naprawdę zrobiłeś już totalnie wszystko i zaczyna ci się nudzić). Kiedy podczas takiego wolnego weekendu zaprosisz sobie grupę znajomych, możesz im w banalny sposób zademonstrować, jak „5 sekund” wystarcza do rozkręcenia największej stypy i wywołania uśmiechu u największego pochmurniaka w okolicy.

Co musisz zrobić?

Stawiasz na stole grę „5 sekund” Trefla, gdzie do dyspozycji masz 744 pytania oraz absolutnie – robiący całą robotę czasomierz. Ten, podczas jego przekręcania wydaje dźwięk… (pardon!) puszczonego bąka, a spadające po nim metalowe kulki odliczają czas 5 sekund. Konstrukcja „klepsydry” jest pomysłowa i skuteczna – doskonale odwraca uwagę, zabierając nam drogocenny czas na odpowiedź.

5 sekund gra planszowa

5 sekund gra planszowa

Pytania w swojej konstrukcji, zawsze są takie same i zaczynają się po prostu od: „wymień 3…”. Zasady? Odpowiedzieć na pytanie, mieszcząc się w czasie. Kto odpowie, przesuwa się o jedno pole. Wygrywa osoba, która pierwsza dotrze do mety.

Banał?

W pierwszej chwili też tak pomyślałam, dopóki nie zostałam postawiona pod presją przesuwających się, hałaśliwych kuleczek. Na pytanie: wymień 3 znanych ludzi, których zaprosiłabyś na imprezę, wymieniłam… swoją rodzinę, a po wyciągnięciu karty: wymień 3 rzeczy, które robisz, gdy nikt nie patrzy – po prostu oblałam się rumieńcem, nie mówiąc nic.

W trakcie gry orientujesz się, że nadużywasz yyy i podajesz odpowiedzi zarówno dyskusyjne, jak i bezsensowne, przez co jest naprawdę zabawnie, tym bardziej że nie jesteś w tym osamotniony. Często okazuje się, że przez kilka tur nikt się nie przesuwa do przodu, a znajomi z uznaniem biją ci brawo, że wymieniłeś 3 smaki jogurtów.

5 sekund gra planszowa

Serio – każda osoba, która wpisuje sobie w CV: „kreatywny i dobrze radzący sobie pod presją czasu” – powinna się zmierzyć z tą planszówką. W zasadzie jest to jedna z najśmieszniejszych gier imprezowych, w której szybciej mówisz, niż myślisz, a ciągi skojarzeń mogą zaskoczyć nawet ciebie. Dodatkowe atrakcje w postaci kart „zamiana” i „następny”, pozwalają odrzucić pytanie, albo przerzucić je na przeciwnika, w ramach rewanżu za to, że chwilę wcześniej rechotał się z ciebie, kiedy z trudem artykułowałeś odpowiedź. Polecam zarówno jako grę rodzinną, jak i na typowo towarzyskie wieczory.

O autorze

Klaudyna Turczyńska

Od jakiegoś czasu na trzecie mam „Mama”. Na co dzień jestem animatorką, nauczycielką i aktorką – czasem zdarza mi się pilotować samolot i gryzdać kredą po chodnikach.