Zamek w Ciechanowie – nowoczesne średniowiecze

zamek w ciechanowie

Warownie, księżniczki, Białe Damy – to jedne z dziesiątków rzeczy, które przychodzą mi do głowy na hasło: „średniowiecze”. Ja te klimaty uwielbiam, więc kiedy Klaudyna tylko wspomniała, że na Mazowszu znajduje się jeszcze jeden zamek, o którym nie słyszałem – od razu wykazałem zainteresowanie:

– Ale to jakieś ruiny? Wiesz, trochę gruzu przy ziemi nazywane szumnie „zamkiem”? – spytałem niepewnie, bo niezbyt mi się chciało jechać 100 km, by się osobiście przekonać, że nic tam nie ma.
– Nie no, popatrz, normalny zamek. Nawet wieżyczki ma – podsunęła mi pod nos telefon, na którym prezentowała się całkiem przyzwoita fotka zamku w Ciechanowie. Oczami wyobraźni przeniosłem się pod firmowe parasolki lokalnego, małego browaru. Nawet nie wiem, kiedy wykrztusiłem:
– Super! No to jedźmy!

Przed 12 byliśmy już na miejscu. Przyznam szczerze, że do momentu parkowania czekałem na jakiś zonk typu: zamek w Ciechanowie będzie zamknięty, albo okaże się, że jest totalnie beznadziejny i w międzyczasie się rozpadł. Przecież byłoby totalnie nieprawdopodobnym, że będąc całkiem przyzwoitym – mało który przewodnik o nim wspomina, wymieniając raczej zamek w Czersku czy Liwie.
Wystarczyło jednak przelotne spojrzenie, żeby stwierdzić, że mi się podoba i jest to po prostu kolejna, niedoceniona perełka Mazowsza:

zamek w ciechanowie

Kiedy wszedłem do środka, zaskoczyła mnie nowoczesna, przeszklona dobudówka. Poczułem lekkie uczucie żalu, a w głowie miałem tylko „ahaaa, to mam odpowiedź na swoje pytanie”. Nie zrozumcie mnie źle – serce mnie boli, kiedy stąpam po ruinach, które mogłyby piąć się w górę, gdyby nie powojenne zniszczenia. Kocham zamki typu Malbork, czy Kwidzyn, które zwiedzałem wielokrotnie, a jeszcze ci ich nie zdążyłem pokazać, bo wyszedłem z założenia, że „to takie sztampowe i na pewno tam byłeś”. Cieszy mnie nowoczesna rewitalizacja starych warowni, które obecnie służą za hotele, restauracje czy… biura (toalety?), jak zapowiadało się w tym wypadku. Ale kurcze no… to w końcu zamek! Musi być stary i oderwany od współczesności. Niby fajnie, ale jakoś mi się to gryzie.

zamek w ciechanowie

zamek w ciechanowie

Nie oszukujmy się – w tej warowni nie zobaczysz zbyt wielu zabytków. Właściwie oprócz 2 wież z mało ciekawym widokiem na okolicę i małej salki ekspozycyjnej – nie ma tam wiele do roboty. Mimo to uważam, że obiekt zasługuje na uwagę. Po pierwsze – jest zbyt duży, aby udawać, że go nie ma i to jest po prostu wstyd, że się o nim nie mówi.

zamek w ciechanowie

Po drugie – wystawa jest pokazana w dość oryginalny sposób, biorąc pod uwagę, że tam… no w sumie nic nie ma. W „nowoczesnej” części stoi kilka multimedialnych stołów, na których można obejrzeć wybrane ryciny, archiwalne fotografie i filmy dotyczące obiektu. Tam, gdzie było to możliwe – zastosowano przeszklenia, pokazujące poziom prac nad wykopaliskami. W basztach wyświetlane są filmy z aktorami „udającymi” średniowieczne postacie. Za takie podejście do tematu naprawdę należy się duży plus, bo co by nie mówić – jest to przynajmniej spójne z nowym designem warowni i nie ma się poczucia, że wszystko jest tam „od czapy”.

zamek w ciechanowie

zamek w ciechanowie

Wyjeżdżając stamtąd, towarzyszyły nam mieszane uczucia, ale na pewno niepoczucie starty czasu. Dzięki temu, że marketing kuleje (środek sezonu! Majówka!) nie ma tam kolejek i tłumów, co również jest dla mnie (jako turysty) atutem.

zamek w ciechanowie

Ten konkretny zamek potraktować należy jako ciekawostkę. Okolica, w której jest położony – jest zurbanizowana, fabryczna i nowoczesne przeszklenia wewnątrz zamku niejako łączą się z tym, co znajduje się dookoła. Nie jest romantycznie, ale jest ciekawie. Czy jest to ładne, czy brzydkie – kwestia gustu. Niemniej ze względu na fakt, że niewiele polskich warowni jest zrewitalizowanych w taki sposób – warto osobiście przekonać się i ocenić czy warto na siłę odnawiać stare zamczyska, czy lepiej zostawić ruiny w spokoju.

Zamek Książąt Mazowieckich w Ciechanowie

ul. Zamkowa 1, Ciechanów
www.zamekwciechanowie.pl

O autorze

Filip Turczyński

Fan technologii mobilnych oraz wyznawca chmury obliczeniowej. W wolnym czasie nie pogardzi dobrą grą. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Lubi pyzy i kotlety mielone.