Ciekawa Cafe – miła kawiarnia na Bemowie, w której zjesz śniadanie

ciekawa cafe

Po całkiem sporym paśmie rozczarowań w końcu trafiliśmy na coś naprawdę ciekawego.

O rety jak mnie to czasem irytuje i wkurza. Wiecie, idę do knajpy z żoną i nie wymagam za wiele. Ot, kawy, ciastka i jeśli lokal serwuje – to podania czegoś na ciepło.

Czasem odnoszę jednak wrażenie, że takie proste rzeczy potrafią przerosnąć większość lokali. Przykład? Weźmy taką kawiarnię w Międzylesiu (bez nazwisk!).
Teoretycznie wszystko jest jak najbardziej w porządku – wystrój lokalu stonowany, kameralny. Karta obfitująca nie tylko w kawy i herbaty, ale również naleśniki, makarony czy sałatki. No i ciasta.

Cały kłopot jednak polega na tym, że całość jako miejsce, jest co najwyżej poprawne. A zatem – nieinteresujące dla naszych czytelników, którzy tutaj szukają tylko tych najlepszych prawda? 😉
No bo obsługa ospała, długo (dłuuuugo) trzeba czekać na cokolwiek, a jedzenie jest bez szału. Przeciętne.

I właśnie na takie miejsca poprawne w ostatnim czasie trafialiśmy raz za razem. No szlag człowieka może trafić!

Drugi koniec Polski Warszawy

Naszą złą passę ostatecznie udało się przełamać dopiero na Bemowie. Będąc na trasie zwiedzania kolejnych punktów i odkrywania naprawdę urokliwych zakątków stolicy – poczułem się głodny. Wiecie, nie żeby to była jakaś nowość, ale rzeczywiście od dobrych kilku godzin i prawie 26 kilometrach na nogach  – poczułem uporczywe ssanie w żołądku.
Dodatkowo ratował mnie fakt, że Klaudyna również już rozglądała się za zapachami, jakie dobiegały nas z kolejnych mordowni (kebaby, chińczyki, czy inne azjaty).

Potrzebując usiąść i odpocząć weszliśmy do lokalu zwanego Ciekawa Cafe.

Miałem trochę opory przed nazwą.

Bo w dzisiejszych czasach wszystko musi być rewolucyjne, innowacyjne, przełomowe albo przynajmniej właśnie ciekawe. Strasznie nie lubię tego typu określeń, bo mam wrażenie, jakby ktoś próbował wywrzeć na mnie odpowiedni sposób myślenia bądź interpretowania.

Jednak muszę uczciwie przyznać, że szybko zmieniłem zdanie. Muzyka wpadająca w ucho, ale nie przeszkadzająca w rozmowie. Naprawdę mega fajny wystrój à la Ikea (jasna sklejka, czerń i metal) oraz trzy przesympatyczne panie obsługujące gości za barem.

Szacunek za to, że w przeciwieństwie do innych lokali – naprawdę dbają tutaj o porządek. Brudne naczynia czy szklanki znikają ze stolika praktycznie natychmiastowo. Kelnerki znają kartę na wylot i potrafią doradzić w absolutnie każdej kwestii.

ciekawa cafe

Widzicie jak pusto? Wszyscy siedzą w ogródku na zewnątrz i tylko my odruchowo smażymy się w środku, żeby pokazać wam jak wygląda lokal. 😉

Kiedy jesteś tak zmęczony, że twoja kawa potrzebuje kofeiny.

Właśnie z nami tak było. Powiedzieć, że klapnęliśmy na siedzenia to jakby nic nie mówić. Byliśmy padnięci i potrzebowaliśmy kofeiny. Najlepiej dożylnie.

Na szczęście dwie zamówione przez nas kawy były wielkie i doskonale pobudziły nas przed kolejnymi daniami.

ciekawa cafe

Karmelove – kawa, bita śmietana, karmel. Uwielbiam.

CieKawy co w menu?

W Ciekawej Cafe królują kawy, herbaty i koktajle. Miejsce jest reklamowane jako bistro – możesz zatrzymać się tu na drugie śniadanie albo po prostu zjeść pierwsze. 😉 W karcie królują dania typu owsianka, pankejki, dania z jajek, kanapki, sałatki, makarony, zupy i naleśniki.

Po dokładnym przeanalizowaniu karty zdecydowałem się na makaron z serem i kurkami, a Klaudyna na bajgiel z pikantną wołowiną. I zaczęła się kłótnia…

Bo wiecie – zawsze, kiedy idziemy do jakiejś knajpy coś zjeść  – przyjmujemy z Klaudyną coś jakby zakład. Kto lepiej trafi tym razem (w sensie – czyje będzie smaczniejsze). I tutaj był duży problem. Bo dania, które otrzymaliśmy – były proste, ale wyśmienite w smaku. Doskonałe. Jednocześnie danie przeciwnika wydawało nam się jakby… lepsze.
I to chyba pierwsze z tego typu miejsc, gdzie nie było jasnego rozstrzygnięcia.

ciekawa cafe

Makaron z kurkami – kurki, kurczak, cebula, sos śmietanowy, natka pietruszki. Danie delikatne i sycące.

ciekawa cafe

Bajgiel pikantna wołowina – wołowina, cebula czerwona, ogórek kiszony, sałata, ciekawy sos (cokolwiek to znaczy).

To oznacza tylko jedno.

Ano, że musisz tu przyjść. I na tym mógłbym zakończyć, ale tak łatwo się nie da. Serio – bierz swoje cztery litery, podnoś się z kanapy, łap drugą połówkę, spojrzyj na naszego bloga z opisem części spacerowej Bemowa i przyjeżdżaj do Ciekawej. To kolejny prosty i smaczny punkt na mapie Warszawy. Można sparafrazować nagłówek tabloida: „Inne kawiarnie ich nienawidzą! Odkryli prawdziwy sekret satysfakcji klienta!” I wcale nie będzie to przesadą.

O autorze

Filip Turczyński

Fan technologii mobilnych oraz wyznawca chmury obliczeniowej. W wolnym czasie nie pogardzi dobrą grą. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Lubi pyzy i kotlety mielone.