Okiem Faceta: 10 kobiecych błędów, które powodują kryzys w związku

kryzys w związku

Nie dogadujesz się ze swoim facetem? Wzdychasz z nutą nostalgii, że kiedyś wasz związek wyglądał inaczej i zastanawiasz się, co ty za cholerę w tym facecie widziałaś? Masz wrażenie, że ten typ obok ciebie to zupełnie inny mężczyzna niż ten poznany 10 lat temu? Przyjrzyj się poniższej liście i zastanów się, czy nie popełniasz przypadkiem któregoś z błędów.

O tym, jak przebiegają fazy zakochania wiedzą już chyba wszyscy: najpierw bombardujecie się nawzajem wiadomościami, wydzwaniacie do siebie, a randki kończycie, kiedy odjeżdża ostatni nocny. Hormony buzują w was tak bardzo, że wyglądacie jak sklejeni Kropelką, a wasze gorące spojrzenie może podpalić łóżko. Facet ciągle słyszy, że żyć bez niego nie możesz, jego ego szybuje w górę i kiedy jest dla niego za późno, bo JUŻ, WŁAŚNIE TERAZ czuje, że to właśnie ty jesteś tą cudowną istotą, z którą spędzi resztę życia – kilka miesięcy później pokazujesz mu swoje drugie oblicze.

1. Nie chwalisz go.

Zaczyna się niewinnie. Z początku, każdy facet jest dla swojej kobiety „prawdziwym mężczyzną”. Wystarczy, że pomoże ci w sprzątaniu, pójdzie po czekoladę w środku nocy, przykręci obrazek, albo zrobi jajecznicę i już widzi twój rozmarzony wzrok i jak wzdychasz z podziwem, szepcząc: „oh…tygrysie”.
Po pewnym czasie przestaje ci to wystarczać – szybko przyzwyczajasz się do dobrego.
Facet zawsze otwiera ci drzwi? Na początku wydaje ci się to szarmanckie i masz motyle w brzuchu. Pół roku później motylki giną od twojego oburzenia, gdy tylko twój mężczyzna się zapomni. Czekolada? Czekolada W ŚRODKU NOCY?! Przecież jesteś na diecie! Zero wsparcia cholera…
Niestety. Ty dawno zapomniałaś o tym, że on ciągle robi to, co robił – otwiera te cholerne drzwi, sprząta tak jak umie i robi całą masę innych rzeczy, które konkurencji do głowy by nie przyszły. To nie nasza wina, że ci to powszednieje i… przestajesz to doceniać.

2. Nie stroisz się dla niego.

Oczami wyobraźni widzę, jak kręcisz głową na boki tak mocno, że aż firanki dookoła się podnoszą. Jeszcze całkiem niedawno nie miałaś problemu przebrać się dla niego w jakiś totalnie kretyński kostium i przejechać w nim przez pół miasta. Spódniczka przed kolano w 20-stopniowym mrozie? A co tam! Stringi wbijające się w dupsko, ale za, to kiedy cię rozbierze, zobaczy, jaka jesteś dzika? Nie udawaj! Dzisiaj stroisz się głównie dla swojego dobrego samopoczucia albo dlatego, że wychodzisz na miasto, a nie chcesz, żeby twoje koleżanki wyglądały lepiej. I jeszcze potrafisz mu to w oczy powiedzieć. Ty… ty… nieczuła kobieto.

3. Przestałaś się interesować tym, co ma do powiedzenia.

Każdy to przechodzi, nawet ja:

Szukam dobrego prawnika rozwodowego.
Z przykrością stwierdzam, że po blisko 11 latach bycia razem i prawie 6 latach małż…

Opublikowany przez Filip Turczyński na 29 marca 2016

Nie liczą się pytania: jak tam w pracy. Na początku z pasją przysłuchujesz się jego opowieściom o fizyce kwantowej i nawet jeśli czegoś nie rozumiesz – pytasz. Ba! Całymi godzinami wysłuchujesz podniecającej historii pewnego znaczka pocztowego, który zawędrował do jego kolekcji.
Dzisiaj, gdy przychodzi do ciebie ze swoim klaserem, słyszy:
– Nie mam czasu!/Inny razem!/Jutro!/Za miesiąc!/W przyszłym wcieleniu!
– Nie widzisz, że nie mam nastroju? Jeszcze nie wyrosłeś? Kogo jarają znaczki?!

Kiedy łaskawie już zaczniesz słuchać, przewracając oczami – sorry, ale w sumie masz rację: nie należysz do klubu. Pogadam o tym z kimś fajniejszym.

4. Wypominasz mu.

To najgorsza, najbardziej karygodna cecha, jaka może was spotkać: pamięć. Kobiety pamiętają wszystko do kilku lat wstecz, z dokładnym umiejscowieniem tego, co do dnia. I jeszcze perfidnie to wykorzystują!
Jeśli pokłóciliście się, ale uznaliście sprawę za zamkniętą – nie wracaj do tego tematu. Nie twórz z tego „Mody na sukces”, gdzie w 1001 odcinku Kate zorientowała się, że Ben w 31 i 72 (i 206!) nie pozmywał naczyń, a ty w tym czasie nie miałaś czasu dla siebie i w ogóle to foch. My jesteśmy prości – jeśli coś zostało wyjaśnione i ustalone – sprawa zamknięta. A skoro zamknięta to wyrzuć kluczyk i nie wracaj na siłę do niej.

5. Niszczysz jego ego.

– Wiesz co? To ja poproszę o to Roberta – stwierdzasz, widząc, jak mocuje się z kontaktem.
Musisz zapamiętać jedną, ale bardzo ważną rzecz. To, co powiem, jest chyba jednym z najgroźniejszych dla związku, kobiecych błędów w całym tym spisie:
NIGDY. NIGDY, PRZENIGDY nie podważaj autorytetu swojego faceta, ani nie porównuj go do kogoś, na kogo tle wypada znacznie gorzej.
Jeśli już go o cokolwiek poprosiłaś – to daj mu wolną rękę. Niech walczy dotąd, aż sam się podda i jestem pewny, że wówczas sam wpadnie na pomysł, by zadzwonić do brata, kumpla bądź szwagra. Dopóki jednak on sam do tego nie dojdzie – twoim zadaniem jest mu kibicować i nie wątpić, że kto jak kto – ale on zawsze da sobie radę.

6. Nie dajesz mu odpocząć.

– Nastaw pranie, pozmywaj, zrób zakupy i obiad, poodkurzaj, idź z dzieckiem na plac zabaw, wyprowadź psa i jak mi się coś przypomni, to ci jeszcze napiszę – dostaje taki facet wiadomość, ciągle będąc w pracy. Idzie do szefa i pyta, czy przypadkiem nie musi zostać na nadgodzinach, bo akurat dzisiaj może.
Co tak patrzysz?
Wy kobitki macie w ciągu miesiąca dziesiątki powodów, by mieć gorszy nastrój lub chęci pobycia samej. Zawsze możecie winę zwalić na ból głowy, na okres, na dziecko, czy cokolwiek co wam przyjdzie do głowy. Okey – rozumiemy to, jesteśmy po to, by cię wspierać, możesz się nas czepiać, nawrzucać, a ja ci jeszcze kawę zrobię.
Jesteśmy cierpliwi i znosimy to dzielnie. Jednak musisz pamiętać, że facet też ma czasem gorsze dni, podczas których umiera, albo zwyczajnie nie chce mu się z tobą gadać, szef go wkurzył i jest teraz zirytowany na cały świat łącznie z tobą. Spytaj go, czy nie potrzebuje chwili oddechu. Jeśli potwierdzi – uszanuj to i po prostu pozwól mu spędzić czas po swojemu.

7. Przestałaś uprawiać seks.

A przynajmniej on przestał. Facet lubi zdobywać i czuć się atrakcyjny dla swojej partnerki. Jeśli ty po jakimś czasie kolejny raz stwierdzasz, że nie masz chęci, nastroju, poduszka jest za krzywa, a za oknem jest za jasno i nic z tego nie będzie – to masz rację. Nic z tego nie będzie, ale w związku. To szybko zacznie się kruszyć, a facet zwyczajnie będzie chodził spięty i zły, że już ci się nie podoba i przestał ci wystarczać.
Chcesz mieć mężczyznę w domu? Raz w tygodniu to minimum.

8. Udowadniasz mu, że zawsze się myli i nigdy nie ma racji.

Czasem jest tak, że macie coś do omówienia. Zauważyłaś jakąś żółtą torebkę, którą koniecznie musisz mieć i w głowie już ustalasz, co do niej spakujesz, ale coś cię kusi, aby zapytać nas o zdanie:
– Brzydka. Weź tą czerwoną – mówi taki Stefan, nieświadomy co go zaraz spotka.
– Ale czemu? Może jednak ta żółta? No popatrz! Jest ładniejsza!
– Mi się bardziej podoba ta czerwo…
– Oj tam! Nie znasz się! Zobaczysz, każdy taką teraz nosi. Nawet Ania sobie kupiła. No powiedz tak szczerze, co myślisz?
– Yyy…eee…
– Może masz rację i wezmę jednak tą czerwoną. Sama już nie wiem… Naprawdę czerwona ładniejsza?
– Dobra weź żółtą – wzdycha Stefan, przytłoczony argumentami.
– No serio! Nawet zdania własnego nie masz. Powiedziałeś tak, bo wiesz, że mi się żółta bardziej podoba. Oj tam. Ważne, że ładna.

Kobieto – szanuj swojego partnera. Jeśli coś odpowie, to nie karz, aby to uargumentował na tysiące sposobów. Dwugodzinne litanie, odmawiane przez wszystkie możliwe argumenty, by go upewnić, że się myli – nie jest fajne. Albo coś jest ładne, albo nie. Albo pytasz go o zdanie, albo po prostu nie zawracaj mu gitary.

9. On nie ma swojego budżetu.

Łączy was wspólne konto? To temat rzeka i na inną notkę, ale jeśli odpowiedziałaś twierdząco – pewnie nie raz cię coś trafia, kiedy okazuje się, że masz pod bokiem wyrośniętego dzieciaka. Gorzej, gdy macie też „prawdziwe” dziecko – wówczas czeka cię stereo w uszach, słuchając nawoływania z obydwu stron:
– Kuuuuuup miiii!

Z młodszym łatwiej – spławisz. A ten większy, który zarabia? I jeszcze z wiekiem wzrosły mu wymagania – nowa gra, pad, konsola, nowa część do samochodu dzięki, której będzie osiągał 1 km więcej…
Ustalcie swoje własne comiesięczne kieszonkowe. Tak jak dziecku – kwotę, którą każde z was może sobie dowolnie wydać, na co chce – ciuchy, torebki, konsole. Tylko pamiętaj – jak pójdzie do sklepu i wyda wszystko na kebaby, piwo i coś z twojego punktu widzenia totalnie niepraktycznego – nie rób mu scen! To jego pieniądze. Niech robi sobie z nimi, co chce.

10. Pozwalasz mu na to wszystko.

Przetrwałaś wszystkie 9 punktów i dotarłaś do tego. Gratuluję. Musisz mieć w sobie dużo samozaparcia, że aż tutaj się spotykamy. Oczywiście wszystkie wymienione sytuacje są jak najbardziej w zgodzie z prawdą. Jednak z twoim facetem jest tak, jak z każdym innym człowiekiem na świecie:
Rozleniwia się.
Od 10 lat w każdy piątek przynosi ci czerwoną różę? A może jak cię już gdzieś zabiera – to zawsze do kina? Jeżeli uważa, że wszystko jest w porządku – myli się. Co to za niespodzianka, gdzie zwyczajnie wiesz co i kiedy dostaniesz?

Twój facet nie może być schematyczny, powtarzalny. Nie może myśleć, że jak raz cię zdobył, to już nigdy cię nie straci! Jeśli wkurza cię już ten pewien stały repertuar, którym cię kiedyś ujął i nic w nim nie zmienia – postaraj mu się to pokazać. Być może nie jest świadomy, że twoje wymagania nie wzrosły, a jedynie nieco się zmieniły. Możesz i musisz wymagać, aby czasem gdzieś cię zabrał, zaskoczył pomysłem na wieczór oraz umiał coś ugotować. I niech nie będzie to ta cholerna jajecznica! Skoro na początku waszej wspólnej drogi nie miał z tym kłopotu – to dziś tym bardziej nie powinien mieć.

Związek to tak naprawdę sztuka kompromisu i wypadkowa dwóch charakterów. Każdy ma prawo popełniać błędy – te większe i te mniejsze. Sztuką jest, by po czasie usiąść, obgadać je wspólnie i wyciągnąć wspólne wnioski i działać tak, aby każdemu było dobrze.
A że się pokłócicie? Czasem trzeba – dla zdrowia.

O autorze

Filip Turczyński

Fan technologii mobilnych oraz wyznawca chmury obliczeniowej. W wolnym czasie nie pogardzi dobrą grą. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Lubi pyzy i kotlety mielone.

  • TG

    Kto to pisał, Filip czy Klaudyna? 🙂

  • Ja – w sensie Filip. Trochę pod presją 😉

  • To ja się może z przekory pobawię w adwokata diabła.

    Zakładając wspólne mieszkanie, to jeżeli facet „pomaga” w sprzątaniu (praniu, gotowaniu, zakupach itd.) to już na starcie zasługuje nie tyle na pochwałę, co na poważną rozmowę. Bo w końcu jest u siebie, tak samo jak kobieta i nie ma powodu dla którego na niej miał by spoczywać główny ciężar opieki nad gospodarstwem, a on by tylko lansował się okazyjną pomocą. Poza tym nie o to chodzi by „sprzątał jak umie”, ale by było posprzątane. Co nie zmienia faktu, że jeżeli swoją robotę wykonał porządnie, to dobre słowo będzie jak najbardziej na miejscu.

    Z tym strojeniem też nie ma co przesadzać. Wszystko zależy jak było na początku. Tzn. jeżeli na początku związku ona pojawiała się w eleganckich kreacjach, a on w śnieżnobiałych koszulach, to rzeczywiście dresy czy powyciągane koszulki mogą być niemiłym zaskoczeniem. Ale jeżeli od początku oboje widywali się w normalnych strojach, to ciężko oczekiwać by nagle pojawiło się strojenie. Chyba, że któreś z nich potrafi pójść na elegancką uroczystość w dżinsach i koszulce.

    „Chcesz mieć mężczyznę w domu? Raz w tygodniu to minimum.” Właściwie to przez te dwa zdania (i akapit przed nimi) postanowiłem tu się wypowiedzieć. Jak na mój gust powinno tu być „Chcesz mieć mężczyznę w domu? Porozmawiaj z nim dlaczego nie chcesz uprawiać seksu.” Raz w tygodniu, tylko po to by utrzymać związek przy życiu to droga do nikąd. Przecież to ma być przyjemne dla obojga. A jeżeli ona nie chce, to musi być jakiś powód. Zmęczenie, stres, problemy zdrowotne, jakaś zadawniona trauma… Powody można mnożyć. Najważniejsze by wspólnymi siłami wyjść sobie z nimi poradzić.

    Tyle czepiania się. Z resztą w zupełności się zgadzam. Szczególnie ujął mnie fragment o wypominaniu. Jak dla mnie nie ma nic gorszego niż „ekshumacja” problemu. Bowiem jeżeli sytuacja nie była na tyle poważna by się przez nią rozstać, to naprawdę nie ma co do niej wracać. A jeżeli była, to tym bardziej ciężko będzie do niej wrócić, skoro spowodowała rozpad związku.

    A teraz czekam na kobiecy głos, bo ciekaw jestem czy jakaś pani ma coś do powiedzenia na ten temat.