Zwykły dzień starego człowieka

dzień babci i dziadka

Obudził się o 6 rano. Jak zwykle, bez budzika.

Usiadł na wypłowiałej wersalce, opuścił nogi na podłogę i założył kapcie. Kiedy wstawał – z jego piersi wydobyło się mimowolne westchnienie. Stare, pokryte drobnymi zmarszczkami ciało, z każdym dniem zdawało się coraz cięższe, mimo że znacznie schudł w ciągu ostatniego roku. Za oknami było jeszcze ciemno, lecz musiał się spieszyć, bo do ósmej zostały mu raptem dwie godziny.

Na PRL-owskim krześle leżały spodnie i koszula. Mimo że każdego wieczora złożenie  ich w schludną kostkę, zajmowało mu około 10 minut – nadal nie mógł ot tak, zostawiać ich w chaosie. Podreptał do łazienki i jak zwykle rozpoczął poranną toaletę, z obowiązkowym goleniem. Lubił to – jego odbicie wydawało się wdzięczne za ten kwadrans z maszynką, a i on sam czuł się szczęśliwszy, że ciągle umie to robić. I te okropnie nieposłuszne ręce, które tak trzęsły się przy śniadaniu – podczas golenia zachowywały nadal wojskową precyzję.

Skierował się do kuchni, wstawił elektryczny czajnik, który jego żona dostała od dzieci na któreś urodziny i łzy napłynęły mu do oczu. Ostatnio wzruszały go rzeczy, o które by w życiu się nie podejrzewał. Zganił się w myślach, przetarł nieporadnie policzek wierzchem dłoni i zaczął robić śniadanie.
Kolejne minuty upływały szybciej i szybciej, aż w końcu kanapki były gotowe. Zapach parującej, fusiastej kawy rozchodził się po mieszkaniu, a kanapki wylądowały na talerzu przed nim.

Jeszcze 10 minut do ósmej.

Spojrzał na poukładane w równiutkim rzędzie proszki. Chyba już każdy jego organ był chory i nie mógł funkcjonować samodzielnie. To nieprawdopodobne, że od takich małych pigułek zależy jego stare życie.
Dopiero kiedy zegar wybił pełną godzinę, połknął część tabletek, następnie sięgając po kanapki. Każdy proszek miał swoją kolej w jego codziennym rytmie.
Jak zwykle.

Po posiłku jak zawsze posprzątał, założył ciepłe palto i kaszkiet, kierując się na miasto. Dziś czwartek zatem trzeba kupić gazetę, cukier oraz bułki u pani Krysi. Wieczorem przyjeżdża synowa, więc nie musi kupować niczego więcej – na pewno przywiezie mu gotowe posiłki.
Jak zwykle.

Kiedy w drodze powrotnej z wysiłkiem pokonał cztery piętra i udało mu się w końcu wejść do mieszkania – było już prawie południe. Pora na kolejną kawę, czytanie gazety i przełknięcie leków.
Czasem dla rozrywki włączył telewizor. Nie zawsze, bo wyjątkowo drażniły go gadające głowy. Nie lubił polityków, irytował się, a ciśnienie skakało mu wysoko w górę. Poza tym obsługa pilota sprawiała mu coraz większe problemy – a to nie mógł włączyć kanału, który chciał, albo zupełnie przez przypadek rozstrajał telewizor.

O, i znowu nie to chciał oglądać! Cisnął pilotem na wersalkę i schował twarz w dłoniach.
Denerwowało go, że nie ma już pełni władzy nad swoimi rękoma. Palce stawały się z każdym kolejnym rokiem coraz sztywniejsze i nawet najprostsze czynności sprawiały mu kłopot. Nie wszyscy to rozumieli.

Jego żona odeszła już jakiś czas temu.

W mieszkaniu pozostał sam. Owszem – odwiedzano go. Jednak tylko czasem i nie każdy…
Za jego czasów było inaczej. Owszem, kiedy był w sile wieku – trwała wojna. Jednak młodzieńcy, czy ludzie po wykonanej pracy spotykali się ze sobą, gawędzili, a niejednokrotnie ruszali na tańce.
A dziś?
Dziś człowiek się martwi czy starczy mu od pierwszego, do pierwszego. Firmy wyzyskują pracowników, a oni sami, kiedy w końcu mają wolną chwilę – chcą ją spędzić z rodziną i dziećmi. No tak – a co taki starzec mógłby im ciekawego powiedzieć?

Kiedyś coś chlapnął, ale rodzina opacznie go zrozumiała i przywiozła mu kotka do towarzystwa. Niestety po kilku miesiącach okazało się, że nie jest w stanie się nim zajmować i musiał oddać go wnukom.
Teraz był trochę zły na siebie, bo brakowało mu mruczenia sierściucha i jego ciepłego ciałka, które rozgrzewało mu zmęczone nogi.
Oh, jak zimno.
Spojrzał na termometr – było 22 stopnie, ale palce miał kompletnie skostniałe, więc założył gruby, wełniany sweter.

Dzzzzzzyń! Dzzzzzzyń!

Wibrujący uszy dźwięk stacjonarnego telefonu rozszedł się po mieszkaniu, przerywając jego rozmyślania.
Poczeka jeszcze pięć sygnałów. Rodzina dobrze wie, że nie odbiera wcześniej niż po siedmiu. To prosty trik, ale jakiż skuteczny – przecież jeśli to jakiś telemarketer to znacznie wcześniej zrezygnuje. Ileż razy już odebrał, dał się nabrać i wyraził zgodę na jakieś szemrane umowy!
Tym razem to jednak synowa przypomniała mu, że dziś przyjedzie.
No przecież już to od rana wie, ale i tak się ucieszył.

Pod wieczór właściwie stał już tylko w oknie – wypatrując samochodu syna i jego żony. Uwielbiał ich wizyty, bo nareszcie miał czas, aby z kimś pogadać. W ciągu ostatniego roku odeszła ostatnia z jego sąsiadek i miał wrażenie, że został z tą swoją starością sam jak palec.
Trochę było mu wstyd – miał świadomość tego, że z każdym kolejnym rokiem jest od rodziny mocniej zależny, a młodzi powinni mieć swoje życie. Z drugiej strony – te wizyty dawały mu ulgę i czuł się najzwyczajniej w świecie kochany.

Kiedy wychodzili, wszystko wracało do normy.

Przed dziewiętnastą siadał przy stole zjeść kolację, wypić herbatę i połknąć proszki – obowiązkowo w towarzystwie dziennika telewizyjnego. Potem obejrzy jakiś program i gdy wybije 21.00, położy się spać. Z nadzieją, że się obudzi.
Bo jutro też trzeba żyć, chociaż dzień taki sam.
Jak zwykle.


To już kolejny raz, kiedy nie mam do kogo zadzwonić i pozostało mi iść na cmentarz zapalić świeczkę.
Człowiek, będąc młodym i energicznym nie zdaje sobie sprawy, jak takie małe i drobne gesty dla starszych są ważne. My potrzebujemy wielkich, prawie teatralnych niespodzianek – podczas gdy seniorom wystarczy zwykły telefon bądź odwiedziny na przysłowiową herbatkę.
Zatem jeśli wczoraj nie zadzwoniłeś, a masz do kogo – zrób to dziś. Ten krótki telefon niewiele cię nie kosztuje, a dla twoich dziadków może być naprawdę ważny i wartościowy.

Fot. Street_Chemnitz_150111_005.jpg/Flickr/Dirk Förster/CC

O autorze

Filip Turczyński

Fan technologii mobilnych oraz wyznawca chmury obliczeniowej. W wolnym czasie nie pogardzi dobrą grą. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Lubi pyzy i kotlety mielone.

  • Dziękuję za wpis.

  • Esencja Kobiecości

    Bardzo piękny wartościowy wpis 🙂