6 ciekawostek, które irytują mnie w Londynie

londyn ciekawostki

Londyn to miasto-legenda. Jest obecny w popkulturze, tak samo, jak Coca-Cola, McDonald’s czy Eminem. Mimo to udało mu się mnie zaskoczyć, a w pamięci utkwiło mi kilka ciekawostek, charakterystycznych tylko dla niego.

1. Londyn jest ciasny, tłoczny, głośny i śmierdzący.

Londyn to stolica, a oznacza to nic innego jak to, że nie ma dla niego taryfy ulgowej. Chcąc nie chcąc ma znacznie większy wpływ na postrzeganie Anglii niż inne miasta. A pierwsze co rzuca się w oczy, to tłok panujący dosłownie wszędzie. Kierunek spaceru nie ma tu najmniejszego znaczenia – wcześniej czy później (raczej wcześniej), odbijesz się od ściany przechodniów i gigantycznych kolejek.
Hałas jest tak wielki, że szczerze zastanawiam się, jak tam można żyć. W centrum Warszawy jest ciszej niż tam na osiedlu mieszkalnym.

londyn ciekawostki

Jeśli myślałeś, że kolejki do Wedla w Noc Muzeów są długie, to spróbuj wejść na Big Bena w weekend.

Co więcej, spodziewałem się, że Londyn będzie trochę bardziej przestrzenny. Ciasnota: uliczek, chodników, ścieżek rowerowych – zdumiewa. Zwiedzając miasto, ma się wrażenie, że architekt ustawiał budynki jeden na drugim. Ciężko jest je ocenić – nie ma gdzie się oddalić, aby zobaczyć budowle z innej perspektywy, niż zadzieranie głowy w górę.

londyn ciekawostki

Wieżowców stanowiących plomby pomiędzy kamienicami, nie sposób objąć wzrokiem. Swoją drogą budynek widoczny na zdjęciu, przez mieszkańców jest nazywany „Walkie – Talkie” i podobno przez swój kształt – działa jak zwierciadło i roztapia samochody na sąsiedniej ulicy.

Ostatnią kwestią jest smród. Odór wręcz. Dominują tu sklepy typu fast food, więc co chwila czuje się kebab, pizzę, burgera czy wszelką fryturę z zaplecza. Jeśli nie czujesz żarcia, poczujesz spaliny. W żadnym zwiedzanym mieście w stolicach europejskich nie czułem tak intensywnie smrodu motoryzacji, jak tutaj.

londyn ciekawostki

Woda o kolorze ścieku. Zapach nie pozostawiał wątpliwości, „co” tam pływa.

londyn ciekawostki

A podobno to Wisła jest brudna.

2. Dla laika komunikacja miejska to chaos.

Głupio przyznać, ale metro to element, który już na wstępie mnie przerósł. Różnych linii jest tutaj bez liku i można nimi dojechać w każdy zakątek miasta. Metro ma jednak dużą wadę – jest praktycznie nieoznakowane. Za pierwszym razem miałem wrażenie, że wszedłem przez przypadek do miejskich, zdewastowanych szalet. Perony są małe i ciasne, a w jednym „podziemiu” znajduje się wiele linii. Kiedy sfrustrowany, przyznałem się do porażki – na pomoc ruszył mi napotkany Brytyjczyk. Przez kilka minut oprowadzał mnie po klatkach schodowych, a pod windą kazał mi wjechać w górę i zaraz zjechać w dół.
Po co?
Ano, okazuje się, że wtedy dopiero otwierają się drzwi prowadzące na sąsiedni peron. Normalnie Harry Potter!

londyn ciekawostki

Autobusy? Są ich tysiące. Podjeżdżają co chwila – to ich ogromna zaleta. Jednak dla człowieka zaprogramowanego na ruch prawostronny, mają same wady. Po pierwsze – trzeba pamiętać, że kiedy chcemy jechać w prawo, należy wsiąść na przystanku po lewej. Już sobie wyobrażam jak tłumacze to mojej żonie!

Poza tym – taka głupia rzecz jak wsiadanie do autobusu, narobiła mi obciachu. Jak jest w Polsce?
Podjeżdża autobus, wsiadamy, kasujemy bilet i jedziemy. Koniec.
Jak jest w Londynie?
Wsiąść można wyłącznie przednimi drzwiami. Tylne są tylko do wysiadania. Kiedy pierwszy raz wsiadłem do londyńskiego autobusu – odruchowo poszedłem sobie do tych najbliżej, czyli środkowych. W tym momencie kierowca przytrzasnął mnie nimi z impetem, mając nadzieję, że zamkną mi się przed nosem. Więc stoję jak ten baran w autobusie i złorzecząc na typa, czekam aż ruszy. W końcu zniecierpliwieni pasażerowie uświadomili mnie, że zostałem wzięty za gapowicza, a kierowca pojedzie dopiero po okazaniu biletu.

Przejście przez jezdnię? Zapala się zielone i biegniesz?
Gdzie tam! Tutaj oczywiście musi być inaczej. Zielone światło świeci ci wyłącznie do wysepki na środku jezdni. Aby przejść dalej, musisz wcisnąć guzik i czekać na kolejne światło. Szerokość ulicy nie ma tu najmniejszego znaczenia. Każda – dosłownie każda uliczka, ma taką wysepkę. Efekt? Jedną ulicę przechodzi się i z 5 minut. Jako człowiek przyzwyczajony, że światła są zsynchronizowane – prawie wpadłbym pod samochód. Ostrzegam zatem lojalnie.

londyn ciekawostki

A to jaka, łamie przepis!

3. Jak zwiedzanie miasta to tylko w tygodniu.

W weekend też możesz zwiedzić, a co tam. Miasta ci przecież nie zamkną, a dróg nie zwiną. Tyle że to bezsens. Możesz zrobić sprint po mieście tak jak ja i zobaczyć z zewnątrz tutejsze zabytki: BigBen, Tower of London, Tower Bridge, Millennium Wheel czy Buckingham Palace. Nie licz jednak na wejście do środka. Kolejki potrafią być kilometrowe i często przypominają szalejącą szarańczę. Próbować możesz, ale nie licz, że zwiedzisz coś więcej poza wybranym obiektem.

londyn ciekawostki

Kolejki są nawet do zrobienia zdjęcia.

4. W obiegu są trzy rodzaje monet.

Kiedy pierwszy raz dostałem resztę, nie zwracałem uwagi na zawartość ręki i zwyczajnie wsypałem całą kasę do kieszeni. W kolejnym sklepie sięgam do niej ponownie i oczom nie wierzę. Stos monet o tych samych wartościach, ale z różnym awersem i rewersem! Na zdjęciach poniżej monety o nominale 20 Pensów.

londyn ciekawostki

Pierwsza – wybita w 1962 roku – to zwyczajna, srebrna i okrągła moneta. Kolejna z 2007 przypomina kształtem sześciokąt oraz posiada herb na awersie. Ostatnia – to bita w 2014 roku, z fragmentem herbu na awersie.

Efekt jest taki, że stanąłem jak wryty – myśląc, że dostałem jakieś „lewe” pieniądze. Na szczęście sprzedawca spokojnie sam wziął potrzebną mu kwotę i wyjaśnił, że tutaj to normalne.

5. Technologiczna przepaść.

Jestem fanem technologii. Mam bzika na tym punkcie. Dlatego jadąc do wyspiarskiego kraju, który jest jednocześnie największym rynkiem zbytu elektroniki i gadżetów w Europie – liczyłem, że zastanę technologicznie zaawansowane państwo.
Jak strasznie się pomyliłem!
Sieć komórkowa jest marnej jakości – przy połączeniach międzynarodowych często rwie, a jakość tych rozmów jest skandaliczna.
Płacenie kartą?
Poza samym Londynem praktycznie awykonalne. A jeśli już się da – jest naliczana prowizja. Chcesz zapłacić kartą za taksówkę albo autobus? Nierealne. Pociąg? Tylko na peronie. Płatność kartą zbliżeniowo? Zapomnij! Tym bardziej przez NFC. Takich problemów nie ma się w Warszawie i każdym większym mieście w Polsce (no, prawie każdym).

londyn ciekawostkiInternet tutaj jest rzeczą wprost koszmarną. Jest przeciążony, powolny a w wielu miejscach zwyczajnie nie działa. W Polsce dość powszechnym widokiem jest darmowe WiFi w knajpach bądź restauracjach. Klikasz, że przeczytałeś regulamin i już. Tutaj darmowe łącze jest darmowe tylko z nazwy. Zwykle jest ograniczenie do 15-30 minut. A wcześniej, zanim się połączysz, trzeba każdorazowo wypełniać 3 stronicowy formularz.

Jedyne, co mnie zaskoczyło to, że przystankowe bilbordy wyposażone są w tagi NFC (po zbliżeniu telefonu odpala się aplikacja reklamodawcy). To chyba jedyna ciekawostka. Jeśli więc planujesz przemieszczać się po UK, miej na uwadze, że możesz mieć problemy z siecią.

6. Śmieci

Czyste ulice w mieście, w którym praktycznie… nie ma śmietników? W Londynie to możliwe! To fascynujące, że przy braku pojemników na odpady, dosłownie nikt nie wyrzuca śmieci na ulicę. Kilkakrotnie musiałem nosić pustą butelkę przez parę kilometrów, by natrafić na punkt, w którym można ją wywalić. Tak, punkt – podejrzewam, że pojemnik był gdzieś tam schowany pod ogromną ilością śmieci.
Za to w Slough – pojemniki są podwójne. Segregacja jest wprowadzona już na etapie śmieci z ulicy. Genialny pomysł!

To, co tu opisałem to cechy charakterystyczne, które rzuciły mi się w oczy zaraz po przyjeździe do Londynu. Wiele rzeczy ciągle pozostaje dla mnie nowych i wybierając się do Anglii kolejny raz, na pewno lepiej się przygotuję do nieplanowanych niespodzianek.

O autorze

Filip Turczyński

Fan technologii mobilnych oraz wyznawca chmury obliczeniowej. W wolnym czasie nie pogardzi dobrą grą. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Lubi pyzy i kotlety mielone.

  • Natalia Andrzejczuk

    Dla mnie w Londynie ciekawostką były darmowe muzea 🙂

    • Oj tak! Miałem je nawet na liście jako obowiązkowe punkty do zwiedzenia… ale czasu zabrakło 🙁

      • Natalia Andrzejczuk

        Nam udało się w sumie zwiedzić tylko dwa, ale i tak zaskoczenie wielkie, bo patrząc na wystawę i wszystko co mają, to nie jakieś małe miejsce z 10 rzeczami na krzyż, ale ogromna ilość zbiorów, super zaprezentowanych i opisanych.
        A, no i zawiedziona byłam, że przy zmianie straży w pałacu nie było gdzie wcisnąć nosa, a kolejka do London Eye była dłuższa niż linia metro w Warszawie 😀