Strona główna » Zapiexy Luxusowe – kiedy musisz szybko zjeść
zapiexy luxusowe

Zapiexy Luxusowe – kiedy musisz szybko zjeść

Nie wiem - jak to jest, ale mój mąż jest egzemplarzem faceta, który mógłby non stop jeść. Serio - ledwo zje obiad, a z zegarkiem w ręku, równo za 15 minut, pyta - czy zamawiamy kolację.

– Helloł! Przed chwilą jadłeś – odpowiadam, zerkając kątem oka na wyświetlacz jego telefonu, którym wymachuje mi przed głową.
– Ojej, ale zerknij tylko! ONI DA-LI KU-PO-NY! – mówi (niby) zdziwiony, że zupełnym, całkowitym przypadkiem wlazł na stronę lokalnego fastfooda – Zamawiamy?
– Eee… no nie wiem… – odpowiadam ja, bo ja prawie nigdy nie jestem głodna, ale kryguję się, bo wiem – że w końcu się zgodzę, bo on naciska dotąd, aż się głodna zrobię.

I co z tego, że człowiek się odchudza, jak mój facet żre i nie tyje. To naprawdę niesprawiedliwe, że je 3 razy więcej i jest 3 razy szczuplejszy. Niestety na mnie jego dieta nie działa, więc wiedząc o tym, a będąc gdzieś na mieście, kiedy przyciśnie go głód – idąc na kompromis – staramy się znaleźć coś w miarę „zdrowego”, a przynajmniej nie tak przetworzonego, jak popularne szybkie posiłki.

Tak właśnie było ostatniego weekendu, kiedy będąc w centrum – mój facet dosłownie dostał wścieklizny i zaczął nawijać o żarciu. Spieszyliśmy się okrutnie i mieliśmy w zapasie jedynie 30 minut. Już miałam odmówić – ale odpowiedziało mi wymowne spojrzenie z mieszanką głodu i desperacji.
– No dobra… – westchnęłam – ale szukamy czegoś innego niż KFC i inne McDonaldy! Nie mam ochoty jeść w kółko tego samego, znajdujemy jakąś alternatywę, albo dalej wyj sobie z głodu.

Ledwie dokończyłam zdanie, a mój chłop dostał drugiej energii i marszobiegiem zaprowadził mnie pod drzwi lokalu „Zapiexy Luksusowe”.

– Zapiekanki. Serio?

Nie pamiętam, kiedy jadłam ostatni raz zapiekanki na mieście. Kojarzą mi się z napompowaną bułą, marnej jakości szynką i toną ketchupu, czasami z dodatkiem majonezu. W „lepszej” wersji znaleźć można sałatę lodową albo wczorajszego pomidora. Cóż – urok śmieciowego żarcia jest taki, że smakuje wszystkim – co by w tym nie było i nieważne jak było podane. Nie było to może najlepsze wyjście, ale zapach dochodzący z niewielkiego lokalu ewidentnie oczarował mi żołądek.

Zapiexy doskonale wiedzą czym chcą być. Bazowanie na sentymencie jest na fali i może stało się nieco płytkie, ale tutaj ewidentnie zdaje egzamin. Jaskrawe, neonowe logo, gazetowy wystrój à la lata 80 i – w końcu same buły – harmonizują ze sobą. W menu znaleźć można kilkanaście zapiekanek dokładnie takich, jakie nasza pamięć przywołuje z dzieciństwa i w niczym nieprzypominających ich „dorosłej”, oszukanej wersji.

zapiexy luxusowe

zapiexy luxusowe

Mamy więc pieczarki, ciągnący się ser, długą, gorącą bułkę i papierowe tacki. Poszczególne składniki widać i nie trzeba domyślać się, co tak naprawdę skrywa się pod warstwą sosu. Sam sos w końcu nie służy do maskowania smaku, a do jego podkreślenia. Normalnie fastfood jak nie fastfood. Wszystko wygląda i smakuje doskonale. Diety, srety… od jutra.

zapiexy luxusowe

zapiexy luxusowe

Zapiexy Luxusowe

ul. Widok 19, Warszawa
www.zapiexy.pl

Klaudyna Turczyńska

Od jakiegoś czasu na trzecie mam „Mama”. Na co dzień jestem animatorką, nauczycielką i aktorką – czasem zdarza mi się pilotować samolot i gryzdać kredą po chodnikach.

Spodobało się? Polub nas!