Folwark Galiny – gdzie diabeł nie może, tam blogera pośle

folwark galiny

Blogerzy. Egocentryczni, zadufani w sobie ludziska, dla których świat kończy się na czubku własnego nosa, a kręci wokół ich pępka. Ich jedynym zadaniem poza ciągłym wypoczywaniem, dostawaniem giftów i wypisywaniem głupot na ścianie Facebooka – jest wyrażanie swojego zdania na absolutnie każdy temat i czekanie na przychylne komcie.

Czy tak jest w rzeczywistości? Cóż, po Blogim Weekendzie w Folwarku Galiny stwierdzam, że…

Nie. Nie będzie tak łatwo. Nie podam wam odpowiedzi już w pierwszym zdaniu! Nie zmienia to jednak faktu, że podczas ostatniego weekendu spędzonego w Pałacu Galiny – zweryfikowałem trochę swoje zdanie o otaczających mnie ludziach „z branży”.

folwark galiny

folwark galiny

Bloger to indywidualista.

Swoją osobowość wyrazić może poprzez tekst, zdjęcia, a czasem i filmy. Abyście mogli przeczytać poniższy artykuł – do Galin zabrałem dwa telefony, laptop, aparat, powerbank i gruby portfel na wypadek niespodziewanych zakupów. No, wziąłem w zasadzie wszystko, co blogerowi jest potrzebne do życia, przez całą drogę zastanawiając się, czy na miejscu spotkam podobnych freaków do mnie.

Już przy hotelowym ogrodzie okazało się, że może być jeszcze gorzej. Blogerzy bezbłędnie rozpoznawali się po dziwnym zachowaniu, które objawiało się rozpaczliwym wymachiwaniem telefonem, w poszukiwaniu zasięgu. A musicie mi wierzyć, że nie ma nic gorszego, niż bloger na sieciowym detoksie.

folwark galiny

W pierwszym szoku, pierwsze dwie godziny chodziłem jak zombie, co rusz mówiąc do Klaudyny:
– O! Chyba mam! A nie… już nie mam! – trzymając przed sobą najnowszy model LG.
Na szczęście organizatorzy #blogiweekend – Klaudyna Distaff wraz z mężem Tomkiem – zaplanowali w atrakcjach ognisko. No wiecie – takie tam podpalone drwa na stosie, gdzie wszyscy stoją z patykami dookoła i smażą kiełbaski. Dzięki temu udało nam się nieco ochłonąć i przy okazji przełamać pierwsze lody. Spontanicznie – każdy jak na komendę wyciągnął aparat, robiąc zdjęcie kiełbasie nadzianej na patyk. Bo to właśnie w kwestii wykonywania zdjęć – blogerzy zachowują się inaczej od szarego obywatela.

folwark galiny

Na typowym rodzinnym zjeździe, już po kilkunastu minutach pojawiają się głosy:
– Nie rób mi już zdjęć! Już wystarczy!
Blogerzy z natury są inni – chętnie pozują do wspólnych fotografii, pozują na „ściankach”, a każdy dobry obiad rozpoczyna się od wykonania fotki na Instagram. Ciągłe spoglądanie w telefon, tablet, czy laptop w nadziei, że akurat jest sygnał – nie było odbierane jako nietakt, ale jako część wykonywanej pracy.

folwark galiny

Co chwila słyszę od znajomych pytania – po co spotykam się z ludźmi, których w życiu nie widziałem i czy w ogóle mam o czym z nimi gadać.

Ciężko im zrozumieć, że nasze rozmowy wbrew pozorom nie są ograniczone do bloga i nie kończą się na pytaniu: „Ile zarabiasz?” To fascynujące, jak te wszystkie napotkane przez nas osoby są otwarte na otaczający je świat. Patrząc na to samo otoczenie, każde z nas zauważało co innego i miało do opowiedzenia zupełnie inną historię na ten sam temat!

W rezultacie nasze dyskusje potrafiły przeciągnąć się do późnych godzin wieczornych, by zaraz potem odkryć, że w sumie nie omówiliśmy nic szczególnego.

folwark galiny

Na zdjęciu Natasza prowadząca bloga kulinarnego – Sajkofanka Smaku. Ma na pewno więcej niż 2 kubki smakowe (dobre i niedobre) i co i krok polecała nam przysmaki, które warto spróbować spośród całego bufetu serwowanego przez Galińską Gospodę.

folwark galiny

A tutaj twórcy bloga Pełen zlew – książki, koty i bałagan. Ula jest straszną kociarą – wystarczy zadać jej jedno pytanie na temat jej futrzaka, aby wpadła w przyjemny słowotok. Umówiliśmy się z nimi na maj – będziemy zwiedzać malownicze okolice Olsztyna!

Folwark Galiny – tu dobrze wypoczniesz i smacznie zjesz.

Nie bez znaczenia pozostawała wspaniała oprawa naszego spotkania, która wręcz motywowała do długich rozmów. Hotel w mazurskich Bartoszycach to ogromny teren, na którym znajduje się odrestaurowany Pałac wraz z gospodą, stajniami, kortami tenisowymi i mini zoo. Miejsce fotogeniczne, klimatyczne, położone w fantastycznym miejscu na odludziu – z pyszną kuchnią odznaczoną certyfikatami. Wszystko, czego potrzeba – aby wyluzować się, wypocząć i zregenerować siły na kolejny miesiąc.

Coś zielonego #kolacja #pałacgaliny #blogiweekend #grawzielone

A post shared by Klaudyna Turczyńska (@skomplikowane) on

folwark galiny folwark galiny folwark galiny folwark galiny

Na spragnionych wrażeń egocentryków czekały warsztaty z Facebooka, a także… szycia! Tutaj muszę nieskromnie przyznać, że zdecydowanie wygrałem konkurs na najbrzydziej uszytą torbę. Jeżeli ktoś chce zdobyć relikt mego pośmiewiska – dajcie znać. Z chęcią przekażę ją w dobre ręce 😉

folwark galiny folwark galiny

Klaudyna (nie-żona) i Tomasz – starali się, by żadne z nas nie nudziło się nawet przez moment. Mogliśmy wykorzystać walory miejsca w 100% – dobrze się przy tym bawiąc i integrując. Jedną z atrakcji był paintball oraz strzelanie z łuku, a także przejazd dorożką. Dzieci miały okazję obejrzeć z bliska mini zoo i choć Lilki nie wzięliśmy ze sobą – sami tam poszliśmy.

folwark galinyfolwark galiny

Tak – jesteśmy pochrzanieni. Jaraliśmy się każdą kozą i owcą tak entuzjastycznie, że po pewnym czasie nawet osły patrzyły na nas z byka. Nasze karty SD ledwo zdążyły z zapisywaniem kolejnych plików.

folwark galiny folwark galiny

Blogi Weekend był bardziej błogi niż blogi, a mimo to, kiedy wracaliśmy do domu – czuliśmy się zmęczeni odpoczywaniem. Z naładowanymi akumulatorami, wzbogaceni o nowych znajomych i nowe doświadczenia, z głową pełną pomysłów… od razu po przyjeździe zapisaliśmy się na kolejne spotkania blogerskie.

Odpowiadając zatem na pytanie zadane we wstępie: tak, w rzeczywistości tak jest, chociaż nie całkowicie. Blogerzy, których spotkaliśmy to ludzie otwarci, szaleni, zakręceni, traktujący w dużej mierze bloga jako hobby. Wszędzie szukają inspiracji na nowe teksty, mają ogromny dystans do siebie i nie boją się publicznie wyrazić własnego zdania. Cóż, bloger to po prostu styl życia, charakter – a dopiero potem praca.

Pałac i Folwark Galiny

ul. Galiny 110, Bartoszyce
www.palac-galiny.pl

Błogi Weekend zapewnili nam:

folwark galinyBartbo, Koziolkuj.pl, Tulanki,  Lasy PaństwowePepsi, PepsiCo, CottonBee, Buziak Style, Womar, Mama3, Instadruk.pl, Coricamo, Birko, Zakamarki, Mama Mniej Zapracowana, Babie Wianki, Per Voi, Joanna Orlikowska, Simpapa, Łasica.

O autorze

Filip Turczyński

Fan technologii mobilnych oraz wyznawca chmury obliczeniowej. W wolnym czasie nie pogardzi dobrą grą. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Lubi pyzy i kotlety mielone.

  • Sajkofanka Smaku

    Bardzo fajny tekst! Czytając, miałam wrażenie, że to wszystko wydarzyło się przed chwilą 😉 Lekko i przyjemnie!
    Miło było Was poznać i pamiętajcie – Olsztyn czeka!
    Wyrazy uszanowania 😉
    Natasza i Rafał.

    • Nam również miło było poznać.

      Bój się – jak wpadniemy do tego Olsztyna, to cegła na cegle nie zostanie 😉

  • Bożena Jędral

    Jak powiedział, tak zrobił, spytał o staty i buch, zdjęcie na ściance 😉 Do miłego :)))

  • lesia

    Też zmęczyłam się tym odpoczywaniem 🙂 Miło było poznać a tekst trafia idealnie w odczucia po błogo blogim weekendzie 🙂 Pozdrawiam – Lesia – Rękodzieło

  • Pani Rolnik

    Bardzo się cieszę że Was poznałam osobiście! (choć przyznam się szczerze i bez bicia że trema mnie zjadła)

    • Nam też było bardzo miło w końcu Cię poznać! I w dodatku wiszę Ci już 2 piwa!

      • Pani Rolnik

        może następnym razem będę bardziej odważna… 😉 po tych 2 piwach na pewno!

  • Urszula Witkowska

    Tez uważam, że Klaudyna (nie-żona) i Tomasz super się spisali jako organizatorzy, za to na Klaudynę (żonę) i Ciebie czekamy z Damianem z utęsknieniem i już knujemy, jakie Wam atrakcje zapewnić 😀 sasasasa 😉