Internetowe ekstrema

Tekst dla osób o mocnych nerwach i mało wrażliwych żołądkach.

Klaudyna w jednym z poprzednich artykułów wspominała o tym, jak ludzie ufają tekstom zamieszczonym w sieci. Dziś chciałbym wam przedstawić kilka internetowych łańcuszków, które podbijają świat i są inspiracją dla kolejnych ludzi do zrobienia tego samego. A zaczniemy od:

Suma inteligencji na Ziemi jest stała. Liczba ludności rośnie – Aksjomat Cole’a

Fire Challenge

Pewnie każdy z was słyszał o Ice Bucket Challenge i odmianie tegoż, czyli Splash. Ice Bucket, czyli polewanie się lodowatą wodą, by samemu poczuć „paraliż” w ciele niczym chorzy na stwardnienie rozsiane boczne. Akcja szczytna, chociaż po jakimś czasie wiele osób zapomniało o jej prawdziwym przesłaniu (czyli wpłatach na fundację), a sieć zalała fala filmików kończących się słowami: „jeśli ty X tego nie zrobisz, to następny lunch jem na twój koszt”.
Bezsens? Oczywiście.

Siłą rzeczy, następni w kolejce użytkownicy Youtube’a wymyślają kolejne wariacje mające „udowodnić” bohaterstwo, samozaparcie i pokazać, że jesteśmy „pro” – mamy jaja i umiemy się bawić. Jako, że Splash stał się zbyt oczywisty, powstała alternatywa zwana Fire Challenge – polewanie swojego ciała łatwopalnym płynem, a następnie podpalenie się.
Tak. Serio są ludzie którzy to robią i nawet nie chcą za to kolacji.
Z powodzeniem znajdziemy filmy, gdzie płonący ludzie skaczą do basenów, wpadają pod prysznic czy innego źródła wody. W Stanach Zjednoczonych akcja zbiera bogate żniwa w postaci poparzonych, zmarłych i takich którym ktoś „dla żartu” zakręcił główny zawór wody. Jak się bawić to na całego:

Banan & Sprite Challenge

Kojarzycie scenę w której koleś wrzuca mentosa do Coca-Coli, a ta zaczyna się pienić? Banan & Sprite Challenge efekt ma ten sam, tylko akcja rozgrywa się w ciele. Chętni opychają się więc bananami i zapijają je popularnym, gazowanym napojem tak, by nie zwymiotować. Ciężko doszukiwać się tu jakiejś ideologii – ot, nie zrzygaj się, to będziesz mocny.

The Fapping

A teraz coś na rozluźnienie, czyli The Fapping (od fapowania/masturbacji) – ostatni hit internetu. Wyciekają nagie fotki celebrytów m.in. Jennifer Lawrence (tej od Igrzysk Śmierci), więc co się dzieje? Mężczyźni szaleją (darmowe fotki!), kobiety zniesmaczone, solidaryzują się z gwiazdami. Od teraz wystarczy, że wrzucisz do społecznościówki swoją nagą fotkę, otagowaną #leakforjlaw i voila! Jennifer od razu zrobi się lepiej!

Baby Yoga

Na puentę zostawiłem film najbardziej dla mnie przerażający. Ktoś na świecie uznał, że kilkumiesięczne maluszki mogą uprawiać Yogę. Nie trzeba było czekać na odpowiedź sieci – teraz każdy trendy rodzic powinien podrzucać swojego dzieciaka w rytm muzyki, za każdą możliwą część ciała (a potem szybko, szybko na Youtube’a). Zbierałem szczękę z podłogi kiedy dowiedziałem się, że to nie jest żadna prowokacja, a nagranie jest jak najbardziej autentyczne. O, tak się teraz ćwiczy dzieci, po co tam wuefy i inne rowery:

Filmu nie obejrzałem do końca – nie dałem rady.
Czy jest mi tych ludzi żal?
Cóż, żal mi dzieci, a zasada doboru naturalnego wydaje się jak najbardziej aktualna. Nie ma dla mnie większego znaczenia czy ludzie się spalą czy zarzygają na śmierć. Te wyzwania są zwyczajnie głupie i aż dziw bierze, że ciągle znajdują kolejnych naśladowców. Póki co nie widziałem filmów z udziałem Polaków, ale skoro przyszła do nas moda na wciąganie cukru nosem, to trzeba być przygotowanym na falę samopodpaleń. Następne w planach polewanie się kwasem i rzucanie potomstwem po ścianach. Who will take the challenge?

Zdjęcie tytułowe: kadr z filmu Banana Sprite – Critical Hit

O autorze

Filip Turczyński

Fan technologii mobilnych oraz wyznawca chmury obliczeniowej. W wolnym czasie nie pogardzi dobrą grą. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Lubi pyzy i kotlety mielone.