Dziś mój dzień

brak seksu, facet o kobietach, jak naprawic związek, jak uratować związek, jak utrzymać związek, kryzys w małżeństwie, kryzys w związku, męskim okiem, okiem faceta, sposoby rozwiązywania konfliktów, w związku

Dzisiaj dzień dziecka – to także mój dzień!

Na ten jeden dzień w roku każde z nas kiedyś czekało z utęsknieniem. Z czasem dorośliśmy i zapomnieliśmy jaka jest jego prawdziwa natura. A przypomina on nam o tym, jak ważne są nasze maluchy bo w końcu do nich kiedyś będzie należał świat, który razem tworzymy.
Nie można jednak zapominać o jednym – to także nasze święto. Mimo naszego wieku.

Pamiętam jak sam byłem dzieckiem i miałem swój ukochany, trójkołowy rowerek. Byłem wtedy dokładnie w wieku mojej córki. Podczas jednego z weekendów jeździłem dookoła domu wydając z siebie dźwięki motoru – przynajmniej tak mi się wydawało – i robiłem charakterystyczne PFFFFFFFRRRRRRRR. Chwilę potem stała się rzecz straszna – rowerek pękł na pół.
No dosłownie odpadła mu kierownica i przednie koło! Nie zapomnę emocji, jakie mną wtedy targały. Cały mój ówczesny świat skupiający się na tym pojeździe się zawalił. W żaden sposób nie byłem wstanie zrozumieć, że coś bezpowrotnie się zepsuło.
Pamiętam jak tata wziął mnie na ręce, mocno przytulił i oznajmił, że za tydzień przywiezie mi nowy rower. Nie zapomnę wyrazu jego twarzy. Troska, jaką wyrażała uspokoiła mnie. Dziś wiem, że moje problemy nie wydały się mu wtedy śmieszne. Rozumiał, że stała się rzecz dla mnie straszna i zwyczajnie chciał mi wtedy pomóc.
To był najdłuższy tydzień w moim ówczesnym życiu. A jak ważny, niech świadczy o tym fakt, że przecież historię znam do dziś.

Dotrzymał słowa.

Bardzo podobną sytuację miałem jakiś czas temu kiedy Lilka niechcący popsuła swoją ukochaną zabawkę. Płakała równie wielkimi łzami jak ja wtedy. I patrząc na nią, patrzyłem na siebie sprzed 26 lat.
To co zrobiłem, było zwyczajnym odruchem – wziąłem ją tak samo na ręce jak mój ojciec 23 lata wcześniej i również zapewniłem o rychłym zakupie nowej zabawki. Słowa dotrzymałem.

Dzień dziecka to nie tyle dzień do tego by obdarowywać nasze pociechy kolejnymi prezentami (chociaż to też, każdy powód dobry). Ale to taka chwila na refleksję. Nad tym jak ten czas biegnie do przodu w szaleńczym tempie, nad tym jakimi rodzicami jesteśmy i ile uwagi swoim dzieciom poświęcamy.
To ostatnie jest szczególnie ważne. Żyjemy w czasach kiedy każdy dzień przypomina swoisty wyścig szczurów. Biegniemy do pracy, za wynagrodzeniem, premiami i kolejnymi awansami. W imię lepszego życia. Tzn – chcielibyśmy mieć lepsze życie. A tak naprawdę chcemy nowszego samochodu, większego i lepiej umeblowanego mieszkania i wczasów na Karaibach.
Sęk w tym, że nie potrafimy się tym cieszyć. Nowo zakupiony samochód zaraz staje się narzędziem do jeszcze efektowniejszej pracy, mieszkanie staje się noclegownią a wyjazd na Karaiby to tylko służbowo. Bo my sami nie mamy czasu na urlop.

Większość z nas pracuje w wielkich korporacyjnych młynach, które mielą ludzi i wypluwają truchło na weekend. Niby dla regeneracji i do substytutu rodziny. Ponownie odwołam się do przedszkola mojej córki. Ludzie tam wpadają z dziećmi jak do jakiejś fabryki. Zmieniają szybko buty na kapcie i dosłownie 2 minuty później ich już nie ma.
Ja ze swoją córką spędziłem dziś w szatni ok 10 minut. W tym czasie przewinęło się ok 10 rodziców ze swoimi pociechami. Tylko co drugie dało swojemu potomkowi buziaka.

Przesadzam? Po przedszkolu poszedłem z małą na plac zabaw. Zaczęła się huśtać na huśtawce i co chwila krzyczała „Wyżej! Wyżej!”. W tym samym czasie chłopiec w podobnym wieku dosiadał huśtawkę obok. Mama zajęta rozmową przez telefon – ewidentnie służbową – nawet nie patrzyła co jej syn robi.
A chłopczyk zaczął się wspinać na huśtawkę. Niefortunnie, bowiem wywinął fikołka a rozbujane siedzisko zaraz je uderzyło w głowę od tyłu zanim zdążyłem dobiec. Niczym nie zrażony wstał, otrzepał się i za drugim podejściem wsiadł. Zaczął wołać „mama! Maaaama!”. Kobieta odrywając się na chwilę od telefonu odkrzyknęła „Czego się drzesz! Zara przyjdę!”.

Dzień dziecka. To także mój dzień. Mogę na chwilę się zatrzymać i popatrzeć co ja dostałem od swoich rodziców. Mogę przemyśleć, czy aby tyle samo daję swojej córce i jakim rodzicem chcę być.
Jeśli jesteś zarobiony, to nic straconego. Zbliża się Boże Ciało. Wyłącz komputer oraz telefon. Zabierz drugą połówkę i waszego potomka i spędźcie trochę czasu razem.

To będzie lepszy prezent niż nawet najlepsza i najdroższa zabawka – bo nie będzie protezą rodzica.

O autorze

Filip Turczyński

Fan technologii mobilnych oraz wyznawca chmury obliczeniowej. W wolnym czasie nie pogardzi dobrą grą. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Lubi pyzy i kotlety mielone.