Polacy na emigracji problemem w Wielkiej Brytanii?

polacy na emigracji

W Polsce słyszy się wiele niepokojących historii o tym, jak postrzegani są Polacy na emigracji w Anglii. Postanowiłem się temu przyjrzeć.

Ciężko stwierdzić, czy Slough jest reprezentatywnym miejscem, aby wyrobić sobie opinię o mieszkających w Anglii rodakach. Obserwując ich nawoływania na mieście, wspomniałem już, że mowa mickiewiczowska to, to nie jest. Tutejszy taksówkarz również kojarzy nasz naród z szaletowym językiem.
Mając okazję, uciąłem sobie pogawędkę na ten temat z przedstawicielami różnych nacji, zameldowanych w Wielkiej Brytanii na stałe.

Pierwszą moją rozmówczynią jest Polka, która zamieszkała w Anglii mając niespełna 10 lat. Przyjechała tu wraz ze swoimi rodzicami, którzy mieli nadzieję na lepszą przyszłość. To właśnie w Wielkiej Brytanii Iwona dorastała, chodziła do szkoły i szukała pierwszej pracy.

Jak wspominasz okres szkolny?

Wiesz, pierwsze co mnie uderzyło to fakt, że Anglicy są rasistami, zwłaszcza jeśli chodzi o Polaków. W szkole byłam szykanowana i przez to, przez długi okres nie chciałam się uczyć angielskiego. Kiedyś nawet chcieli pobić mnie kijami, jak tylko wydało się, skąd pochodzę. Szczerze mówiąc – marzyłam, aby jak najszybciej stąd wyjechać i zapomnieć o tym kraju.

Skąd takie negatywne nastawienie do Polaków na Wyspie?

Niestety, w mojej opinii, całkowicie zasłużyliśmy na ten niechlubny wizerunek. Polacy masowo tu emigrują, często nie znając języka i nie mając żadnych oszczędności na start. Pierwsze co robią po wylądowaniu, to sprint do urzędu po zasiłek. Poza tym są chamscy i ordynarni. Piją, demolują… to przykre.

Jak sądzisz, czy warto tu jechać za pracą?

I tak, i nie. Jeśli jesteś fachowcem w swojej dziedzinie – pracę znajdziesz wszędzie. Polacy są zdania, że Wyspy to złote góry, a manna spływa z nieba. Ja zarabiam 800 funtów, z czego opłat za mieszkanie mam na około 500 funtów. Na życie pozostaje naprawdę niewiele.

Nie mogę się powstrzymać, by nie podpytać o bieżące wydarzenia – referendum szkockie, postrzeganie monarchii przez Brytyjczyków oraz ciążę Księżnej Kate…

O ile monarchia jest tak naprawdę obojętna mieszkańcom, tak referendum było naprawdę dużym wydarzeniem. Nastąpiło takie przebudzenie, że hej!
Bo jak to?
My, tutaj od pokoleń razem i nagle ktoś chce się oderwać? Wielu Anglików było dosłownie wstrząśniętych i nie mieściło im się w głowie, że ktoś próbuje ich rozbić. Zdecydowanie było to najważniejsze wydarzenie ostatnich lat.

Jeśli chodzi o Księżną – prasa nie daje jej spokoju. Wchodzą jej z kamerami wszędzie, gdzie się tylko da. Serio, nawet na poród jechała w towarzystwie kamer! Ludzie jej współczują. Prawda jest taka, że pismaki nie znajdują tu dużego zbytu na kolejne rewelacje, dotyczące przyszłej królowej, więc… budują hype w państwach sąsiednich. Pewnie dlatego macie wrażenie, że monitorujemy każdy jej ruch.

Przyznam, że niezbyt byłem usatysfakcjonowany rozmową z Iwoną. Miałem wrażenie, że do Anglii trafiła najgorsza hołota, która mieszkała w Polsce! Na dodatek Iwona po wywiadzie, szepnęła, abym uważał na Anglików, bo są strasznie fałszywi. Uśmiechną się – ha, ha, ha – a jak tylko się odwrócisz, zjadą cię od góry do dołu. Przemyślałem jej słowa i następnego dnia z dziwnym pierwszym wrażeniem, poszedłem na rozmowę z Andym. W Anglii mieszka od urodzenia, zajmuje wysokie stanowisko i ma wiele do powiedzenia na nasz temat.

polacy na emigracji

W Wielkiej Brytanii pełno jest znaków skierowanych bezpośrednio do Polaków.

 Wiele razy zatrudniałeś Polaków, co możesz o nas powiedzieć?

My tutaj, nie mamy problemu z Polakami. Są bardzo szanowanymi obywatelami i, prawdę mówiąc, nie zleciłbym wielu prac nikomu innemu. Budowlańcy, hydraulicy, elektrycy – jest wiele zawodów, w których jesteście niezastąpieni. Czemu Anglicy się burzą? Cóż… wyjaśnienie jest jedno. Przez wiele lat, żaden z nas nie chciał podjąć się tych prac, a jak już się podjął, to wykonywał je byle jak. A potem pojawili się źli Polacy – ludzie z fachem w rękach, którzy na dodatek robią swoją pracę, za połowę tutejszej stawki. Myślę, że to o to chodzi.

Anglicy myślą, że zabieramy im pracę?

Anglicy i tak nie łapali się za takie zajęcia! Teraz kiedy napływ cudzoziemców jest coraz większy, Brytyjczycy nagle zorientowali się, że o pracę jest coraz trudniej. I zwalili winę na was. A Polacy są naprawdę świetnie przygotowani! I znacie język, a to najważniejsze. Wiesz z kim mamy największy problem?

Z kim?

Z Litwinami i Rumunami. Oni ledwo wysiądą z samolotu, a już biegną do urzędu po zasiłek i mieszkanie. I do tej pory nasz rząd był bardzo łaskawy. Mówisz, że nie masz mieszkania? Proszę bardzo, tu są klucze!
Niektórzy Polacy też na wstępie tak robią, ale nie na taką skalę. No i wy się chcecie integrować, jesteście otwartą społecznością. A Rumuni i Litwini chodzą głównie pijani i nikogo nie wpuszczają w swoje kręgi.

Czemu więc to o nas mówi się w kontekście problemów z systemem socjalnym?

A to akurat jest proste – ze wszystkich grup mniejszościowych, was jest najwięcej. Dlatego to właśnie na was spoczywa największa odpowiedzialność.

Szczerze? W głowie mi huczało od zakłamanych Anglików. Przed wyjściem odwróciłem się, żeby sprawdzić, czy mnie obgaduje, ale wrócił do biurka, machając mi na pożegnanie. Miałem mętlik, a chciałem mieć rzetelny tekst, dlatego, kiedy Wonsuk z Korei zaproponował, że też może mi wiele opowiedzieć – wiedziałem, że to jest to.

polacy na emigracji

W angielskim Tesco jest sprzedawane polskie pieczywo. Anglicy jedzą chleb podobny do tostowego.

Dzięki za pomoc. Mówisz, że możesz coś powiedzieć o moich rodakach?

Nie ma sprawy! Myślę po prostu, że jako osoba postronna mam najlepszy pogląd na ten problem. Pracuję w Anglii 5 lat i przez ten czas mogłem dobrze poznać zarówno Polaków, jak i Brytyjczyków.

Zacznijmy od tego, że ja was rozumiem. Jakiś czas temu, my Koreańczycy byliśmy w podobnej sytuacji – masowo emigrowaliśmy do USA i wielu z nas nie znało języka. Moi rodacy dojeżdżali na miejsce i rozmnażali się jak króliki, aby na wstępie zdobyć jakieś świadczenia. Oj, Stany Zjednoczone strasznie na nas narzekały! Mamy podobne doświadczenia.

Też mamy masę dzieci i biegamy po świadczenia?

Dziś, obserwując was z boku – widzę to samo. Sam osobiście nie mam do Polaków pretensji. Zawsze, kiedy się was spotyka, jesteście mega profesjonalni. Owszem, nie mogę zaprzeczyć, że wielu z was wykonuje podstawowe prace: kelner, recepcjonistka, sprzątaczka, budowlaniec, hydraulik… Jednak jesteście przy tym szalenie sympatyczni. Świetnie znacie język i naprawdę jesteście w tym samym momencie co my kiedyś, ale o wiele lepiej przygotowani!

A masz jakieś negatywne doświadczenia z naszym udziałem?

Jasne, w każdej grupie etnicznej są chamskie przypadki. Kiedyś, jak szedłem z kolegą po ulicy, to zostałem przez waszych ziomków obrzucony kamieniami. Tylko dlatego, że mam żółtą skórę. Nie można jednak przekreślać całego narodu przez kilka złych przykładów!

Za to nie podoba mi się, że aż tak szybko wdarliście się w społeczeństwo i macie swoje przywileje. Polskie sklepy, usługi… nawet w Tesco macie swoje działy z polską żywnością! To nie fair! My tak nie mamy i aby dostać swoje narodowe jedzenie muszę jechać przez wiele, wiele kilometrów! Strasznie wam tego zazdroszczę…

Jak widzicie – opinie o Polakach nie są aż tak złe, jak je kreują media. Co więcej – nie mogę powiedzieć, że spotkałem się ze złym traktowaniem z czyjejś strony. Wszyscy się uśmiechają (no, chyba że to przez zęby), a Brytyjczycy potrafią powiedzieć wiele słów po polsku. Najważniejsze – nie dajmy się zwariować. Media koloryzują prawdę nie od dziś, bo ich rolą jest zarabianie, a najlepiej zarabia się na… sensacjach. Patrząc na to, co się tu dzieje, mam wrażenie, że temat Polaków na Wyspie jest w dużej mierze wymysłem i tematem zastępczym podczas sezonu ogórkowego. Cieszę się, że Polak w UK to synonim profesjonalizmu i solidności, a tym większa rozpiera mnie duma, że to efekt pracy naprawdę wielu ludzi.
A co z tymi, którzy szargają nam opinię?
Nie dziwię się, że są tępieni. My także powinniśmy się od nich odwracać.

O autorze

Filip Turczyński

Fan technologii mobilnych oraz wyznawca chmury obliczeniowej. W wolnym czasie nie pogardzi dobrą grą. Prywatnie szczęśliwy mąż i ojciec. Lubi pyzy i kotlety mielone.

  • panirolnik.blogspot.com

    patrząc na to jakie osoby z moich młodzieńczych lat wyjechały za granicę na stałe nie dziwię się że jest taka opinia o nas polakach, wszyscy Ci którzy chcieli coś osiągnąć zostali tu i starają się dogonić marzenia, a ci którzy podpisać się bez błędów nie potrafili powyjeżdżali i rżną wielkie państwo….wiem że nie wszędzie tak jest, niestety z mojej podstawówki na przykład tak wygląda 80% emigracji….

    Pozdrawiam Ilona

    • Powiem Ci, że według mojej obserwacji jest podobnie – ci słabsi wyjechali, ci ambitniejsi zostali.
      Mam również krąg znajomych, którzy po ukończeniu szkół wracają do Polski by budować coś u nas.

      Ja osobiście zawsze uważałem, że jak ktoś jest dobry w swoim fachu, to sukces osiągnie wszędzie. Także w Polsce.
      Tym bardziej, że jesteśmy pięknym krajem – co też staramy się pokazać na naszych łamach 😉

      • panirolnik.blogspot.com

        dokładnie tak jak mówisz…a co do tych którzy wyjechali przykro mi się czyta opisy pod zdjęciami na FB w których po polsku z błędami i po angielsku również….a łatkę z opinią później przypinają wszystkim….